Lech Poznań po pięciu kolejkach fazy grupowej Ligi Europy ma w dorobku trzy punkty i stracił już szansę na awans do 1/16 finału rozgrywek. O co dzisiaj walczy Kolejorz?
Awans poznaniaków do fazy grupowej został odebrany w Polsce jako wielki sukces. W końcu w ostatnich latach nie zwykliśmy oglądać polskich klubów w europejskich pucharach później niż w trakcie wakacji. Kiedy jednak Lech już awansował, apetyty znowu urosły.
Poznaniacy jednak zostali brutalnie sprowadzeni na ziemię. Jeszcze w pierwszych kolejkach drużyna DariuszaŻurawia grała przyzwoicie, ale po dwóch meczach dorobek punktowy był zerowy. Nadzieje odżyły po domowym zwycięstwie nad Standardem Liege, ale kolejne dwie porażki przesądziły o losie Kolejorza.
Dzisiaj Lech pożegna się z Ligą Europy i teoretycznie walczy już tylko o godne pożegnanie. Rywalem poznaniaków będą Rangersi, którzy mają już zapewniony awans, ale mają jeszcze szanse na zwycięstwo w grupie.
Kolejorz natomiast może wyrównać niechlubny rekord Legii Warszawa z sezonu 2013-14. W historii Ligi Europy (czyli od sezonu 2009-10) to właśnie drużyna ze stolicy wykręciła do tej pory najgorszy wynik w fazie grupowej. Warszawianie zdobyli wówczas zaledwie trzy oczka, odnotowując zwycięstwo dopiero w ostatniej kolejce nad Apollonem Limassol 2:0. Dla legionistów były to nie tylko jedyne punkty, ale także jedyne gole strzelone w tamtej edycji…
Lech dzisiaj na koncie ma również tylko trzy punkty. Co prawda dorobek bramkowy jest znacznie lepszy, ale Kolejorz może uniknąć powtórki z rozrywki. W dodatku poznaniacy walczą o ranking UEFA polskiej ligi. Jeśli zawodnicy Żurawia dzisiaj zremisują, wówczas Polska awansuje na 29. miejsce w zestawieniu, co pozwoli polskim zespołom od sezonu 2022-23 występować od drugiej rundy eliminacji nowych rozgrywek – UEFA Conference League.
W następnej edycji Ligi Europy udział weźmie drużyna z drugiej ligi portugalskiej. Podobne sytuacje zdarzają się bardzo rzadko, zwłaszcza współcześnie.
Emery po raz piąty, Cash po raz pierwszy! Cud w Stambule się nie zdarzył
Unai Emery prawdziwie jest specjalistą od wygrywania finałów Ligi Europy. Zrobił to już po raz piąty, a prowadzona przez niego Aston Villa, na oczach księcia Williama, po 44 latach znów wniosła europejski puchar. Dołożył do tego cegiełkę i Matty Cash, choć gwiazdą finału reprezentant Polski nie był.