W pierwszym meczu II rundy eliminacji Ligi Mistrzów Śląsk pokonał na wyjeździe Budućnostię Podgorica 2:0. Rewanż odbędzie się w najbliższy wtorek we Wrocławiu.
Mimo dwubramkowego zwycięstwa Śląsk rozegrał w środę bardzo przeciętne spotkanie. Już w 3. minucie meczu bliscy objęcia prowadzenia byli gospodarze. Na piątym metrze znalazł się Kurbegović, który na szczęście wrocławian trafił tylko w boczną siatkę. Piłkarze z Podgoricy w początkowych fragmentach spotkania jeszcze kilkukrotnie zagrozili bramce mistrzów Polski, jednak gola strzelić nie zdołali.
W 19 minucie dość nieoczekiwanie prowadzenie objął Śląsk. Bramkę dla podopiecznych Oresta Lenczyka głową zdobył Rok Elsner, który wykorzystał dobrą wrzutkę Waldemara Soboty. Trafienie Elsenera było o tyle zaskakujące, że dotychczas to gospodarze byli stroną przeważającą. W kolejnych minutach miejscowi również prezentowali się lepiej od mistrza Polski, ale byli nieskuteczni i przed przerwą zmarnowali kilka niezłych okazji do zmiany wyniku.
Druga połowa znakomicie rozpoczęła się dla Śląska. Tuż po wznowieniu gry sędzia podyktował rzut karny dla wrocławian po zagraniu ręką w polu karnym Adrovicia. Jedenastkę na bramkę zamienił kapitan zespołu Sebastian Mila. Druga bramka dla Śląska podcięła skrzydła gospodarzom, którzy po trafieniu Mili znacznie spuścili z tonu. Dzięki temu mistrzowie Polski byli w stanie w spokoju dowieść korzystny rezultat do końca spotkania.
Zwycięstwo Śląska cieszy, gra mniej. Mistrzowie Polski w środowym meczu pokazali bowiem, że są jeszcze dalecy od optymalnej formy.
Potencjalni rywale Lecha Poznań w 2. rundzie el. Ligi Mistrzów
UEFA podzieliła drużyny na grupy przed środowym losowaniem ścieżki mistrzowskiej 2. rundy el. Ligi Mistrzów (17.06, godz. 12:00) z udziałem Lecha Poznań.
Wskaźniki sprzedaży zwariowały. Tak kibice Arsenalu odpowiedzieli na spudłowany rzut karny Gabriela w finale Ligi Mistrzów
W sobotnim finale Ligi Mistrzów Arsenal musiał uznać wyższość Paris Saint-Germain po serii rzutów karnych. Jednym z piłkarzy Kanonierów, którzy nie wykorzystali jedenastki, był środkowy obrońca, Gabriel Magalhaes. Fani świeżo upieczonych mistrzów Anglii postanowili wesprzeć Brazylijczyka w nietypowy sposób.