RL 2028, czyli co transfer Lewandowskiego oznacza dla reprezentacji Polski
Nie interesuje mnie, czy Robert Lewandowski zarobi w Chicago 10, 20 czy 50 milionów dolarów. Nie interesuje mnie, czy zbuduje swoją markę na amerykańskim rynku. Interesuje mnie tylko jedno – co przenosiny do Fire oznaczać będą dla reprezentacji Polski?
Mogą oznaczać przecież, że zakończy reprezentacyjną karierę, gdyż do kraju będzie miał daleko. Ale jeśli rzeczywiście tak by się stało, liczę, że zostanie to wytłumaczone w mądrzejszy sposób. W końcu nikt nie oczekuje, aby Lewy na zgrupowania przez Atlantyk podróżował raz w tygodniu, lub aby przypływał tutaj promem. Do finałów mistrzostw Europy w 2028 roku, taką perspektywę występów Lewandowskiego w kadrze należy brać pod uwagę, odbędzie się dokładnie 8 zgrupowań drużyny narodowej. Toż to chyba nie jest Bóg wie jakie wyrzeczenie, by 8 razy w ciągu dwóch lat przylecieć biznes klasą na kadrę! Jeśli więc zakończy, niech jego otoczenie tłumaczy to inaczej, ten argument jest niepoważny.
Ale wcale nie musi zakończyć! Co zresztą byłoby zupełnie dobrą informacją, gdyż bieda w narodowym ataku panuje potworna – jest Lewandowski, a potem w europejskiej skali najwyżej pozostaje przeciętność. W jakiej formie będzie? Czy występy w MLS przygotują go do udźwignięcia wagi meczów międzypaństwowych? A czy występy w lidze saudyjskiej przygotowują Cristiano Ronaldo do udziału w meczach reprezentacji Portugalii? A czy występy w MLS przygotowują Leo Messiego do udziału w meczach reprezentacji Argentyny? I to jak przygotowują! Ronaldo od momentu przenosin na Bliski Wschód do meczu z Hiszpanią na tegorocznym mundialu wystąpił w drużynie narodowej 36 razy, strzelił 28 goli! Messi po przeprowadzce do Miami zagrał dla Argentyny 28 razy (do meczu z Egiptem), zdobył 21 bramek! I oczywiście, że mają inne otoczenie niż Lewy ma w reprezentacji Polski. Tylko czy to świadczy o Lewandowskim, czy o otoczeniu?
Zresztą, Ronaldo, Messi, ale i Lewandowski nad swoją formą fizyczną pracują nie tylko w klubie, bo również indywidualnie. Można więc świetnie wyglądać na poziomie reprezentacyjnym i można jednocześnie być daleko od najsilniejszych europejskich lig. Przygotowanie fizyczne nie stanowi tu bariery. Równie ważna jest jednak regularna gra. Wayne Rooney powiedział niedawno, że wiek nie odbiera piłkarzom tylko jednej rzeczy – umiejętności posługiwania się piłką. Być może jest to prawda, niemniej regularna gra poprawia u zawodników także czucie piłki, czucie boiskowego tempa. Jest podstawą, fundamentem dobrej dyspozycji. Ta sprawa jest w przypadku Lewandowskiego i reprezentacji Polski kluczowa. Nie w rozumieniu, czy Robert będzie regularnie grał za miesiąc, dwa, czy trzy, bo będzie. Tylko w rozumieniu – czy będzie regularnie grał także w pierwszej połowie 2028 roku, kiedy, załóżmy optymistycznie, szykować będziemy się do udziału w finałach mistrzostw Europy? A on zbliżał się będzie do ukończenia 40. roku życia. Gdzie możliwości regularnej gry będą wtedy większe – w MLS czy w jednej z najsilniejszych lig w Europie? Co wtedy będzie korzystniejsze z punktu widzenia interesu reprezentacji Polski?
Co znajdziecie w najnowszym numerze „Piłki Nożnej”?
Jak zawsze najciekawsze materiały zapowiada Zbigniew Mucha. Tym razem m.in. fenomen Barcelony oraz niezwykła historia ostatniego meczu reprezentacji NRD. Do tego wywiady, polska i zagraniczna piłka oraz dużo więcej. Obejrzyjcie zapowiedź wydania i zajrzyjcie do najnowszego numeru!
Było to kilkanaście lat temu, wydaje mi się, że w dniu meczu Lecha Poznań z fińskim FC Honka. Byłem młodziutki, wychodząc z redakcji spytałem obecnych, gdzie będą wieczorem oglądać mecz eliminacji Ligi Europejskiej. Wiedziałem, że pozostali redaktorzy nie interesują się piłką, ale byłem wówczas jeszcze przekonany, że cały kraj, nawet nie-kibice, że wszyscy Polacy oglądają takie mecze. To chyba tego dnia dowiedziałem się, że obok siebie istnieją dwa oddzielne światy.
Sankcyjny mur wokół sportowej Moskwy kruszeje coraz bardziej. Kolejnym przełomem był niedawny start reprezentacji Rosji we włoskich igrzyskach paraolimpijskich. Rosjanie wystartowali tam pod swoją flagą, ze swoim hymnem, a końcowe podium wyglądało jak nowa Jałta: Chiny, Stany Zjednoczone i Rosja.
Hiszpania świętuje awans do finału MŚ i zachwyca się swoją reprezentacją
– Tak miało być. Zaczęliśmy w Atlancie, a skończymy w Nowy Jorku. Jest już blisko. Idziemy po to! – krzyczał w szatni po zwycięstwie nad Francją najlepszy na boisku Dani Olmo. Słowa te oddają nastrój euforii w zespole Luisa de la Fuente oraz w całym kraju – wszyscy Hiszpanie zgadzają się z gwiazdą zespołu: po czymś takim, jak obalenie Francji, nie można przegrać finału, ktokolwiek byłby rywalem.
Mbappe na mundialu trafia z łatwością. Mówią, że trudniej trafić do samego Kyliana. Być może, z tym że na pewno nie Deschampsowi. A gdyby Les Bleus zostali mistrzami świata, to kto w ich szeregach najmocniej zasłuży na Złotą Piłkę – Mbappe, czy może jednak Olise?
Koniec gry Lewego na wysokim poziomie