Lech Poznań skompromitował się w środę przed własną publicznością, roztrwaniając trzybramkową przewagę w dwumeczu z Aarhus GF. Szkoleniowcowi Kolejorza nie spodobało się jedno z pytań zadanych przez dziennikarza podczas konferencji prasowej.
Jeszcze tydzień temu wydawało się, że mistrz Polski ma awans na wyciągnięcie ręki. Zwycięstwo 4:1 na wyjeździe z Aarhus GF sprawiło, że Kolejorz był już jedną nogą w kolejnej rundzie kwalifikacji Ligi Mistrzów. Rewanż okazał się jednak koszmarem. Ekipa ze Skandynawii odrobiła trzybramkową stratę, doprowadziła do dogrywki, a następnie wygrała konkurs rzutów karnych. Kompromitacja Kolejorza zapisze się niewątpliwie w historii występów polskich klubów na arenie międzynarodowej i będzie wspominana latami.
Na konferencji prasowej jeden z dziennikarzy postanowił zapytać szkoleniowca Lecha o KarolaLinettego, który ostatnio zaczął gościnnie trenować z poznańskim zespołem. To pytanie nie przypadło do gustu Frederiksenowi, który zwrócił uwagę, że wychowanek Kolejorza nie jest nawet częścią jego drużyny.
– Przed meczem powiedział pan mediom, że Karol Linetty nie znajduje się w pana planach. Po takim meczu, kiedy środek pola nie funkcjonował najlepiej, czy żałuje pan, że nie było go z drużyną? – zapytał dziennikarz.
– Będąc szczerym, uważam, że to było bardzo, bardzo, bardzo dziwne pytanie. Przegraliśmy 1:4, wszyscy jesteśmy ogromnie rozczarowani, a pan pyta mnie o zawodnika, którego nie było nawet w kadrze, a co więcej, nie jest już częścią klubu. Nie zamierzam tego komentować. Uważam, że to było głupie pytanie. Przykro mi, ale tak właśnie sądzę – odparł Frederiksen. (FT)