Hiszpania świętuje awans do finału MŚ i zachwyca się swoją reprezentacją
– Tak miało być. Zaczęliśmy w Atlancie, a skończymy w Nowy Jorku. Jest już blisko. Idziemy po to! – krzyczał w szatni po zwycięstwie nad Francją najlepszy na boisku Dani Olmo. Słowa te oddają nastrój euforii w zespole Luisa de la Fuente oraz w całym kraju – wszyscy Hiszpanie zgadzają się z gwiazdą zespołu: po czymś takim, jak obalenie Francji, nie można przegrać finału, ktokolwiek byłby rywalem.
„Vaya puta recital!” – krzyczał w szatni jeden z zawodników, używając brzydkiego słowa. Ale tu jest ono na miejscu, bo La Roja rzeczywiście dała „p… recital”, rozgrywając przeciwko potężnej ekipie Trójkolorowych zapewne najlepszy mecz od finału Euro 2012 z Włochami. „Un bano historico” – „Historyczne lanie (prysznic)” – tytułuje „Marca”. „Que grandes!” – „Ależ wielcy (wspaniali)” – redaktorzy „Sportu” i „Mundo Deportivo” wymyślili to samo hasło (ależ się musieli nawzajem zdziwić rano w kioskach). „Grandioso!” na okładce „Asa” można przetłumaczyć jako „Cudownie”. „A por estrella” (”Idziemy po gwiazdkę”) – sewilskie „Estadio Deportivo”. „El fuerzo del equipo” („Siła drużyny”) – „El Mundo”, bo właśnie wspaniałym futbolem zespołowym Hiszpania poskromiła francuskie gwiazdy. Świetnie z tą myślą koresponduje tytuł z „L’Equipe” – „Etoile filante” – „Spadająca gwiazda”, odnoszący się do wynoszonej wcześniej pod niebiosa za swój porywający futbol drużyny francuskiej. Ciekawe, że także wszystkie hiszpańskie lokalne dzienniki ogólne – katalońskie, baskijskie, galisyjskie przynajmniej pół okładki poświęcają triumfowi La Roji. Nic tak nie jednoczy Hiszpanii jak futbol!
Dowodzi tego też statystyka oglądalności meczu półfinałowego. Zainteresował on na dłużej 14,6 miliona Hiszpanów, a w piku widzów było 19 482 000! W czasie trwania spotkania 81,3 procent telewidzów miało nastawione odbiorniki na transmisję z Dallas! Stanowi to 41 procent populacji całego kraju. Te liczby nie mają precedensu i nie wymagają komentarza. Hiszpania po prostu zwariowała na punkcie swego zespołu; może wreszcie bez ryzyka błędu da się o nim powiedzieć: narodowy, a nie państwowy?
Co znajdziecie w najnowszym numerze „Piłki Nożnej”?
Jak zawsze najciekawsze materiały zapowiada Zbigniew Mucha. Tym razem m.in. fenomen Barcelony oraz niezwykła historia ostatniego meczu reprezentacji NRD. Do tego wywiady, polska i zagraniczna piłka oraz dużo więcej. Obejrzyjcie zapowiedź wydania i zajrzyjcie do najnowszego numeru!
Było to kilkanaście lat temu, wydaje mi się, że w dniu meczu Lecha Poznań z fińskim FC Honka. Byłem młodziutki, wychodząc z redakcji spytałem obecnych, gdzie będą wieczorem oglądać mecz eliminacji Ligi Europejskiej. Wiedziałem, że pozostali redaktorzy nie interesują się piłką, ale byłem wówczas jeszcze przekonany, że cały kraj, nawet nie-kibice, że wszyscy Polacy oglądają takie mecze. To chyba tego dnia dowiedziałem się, że obok siebie istnieją dwa oddzielne światy.
Sankcyjny mur wokół sportowej Moskwy kruszeje coraz bardziej. Kolejnym przełomem był niedawny start reprezentacji Rosji we włoskich igrzyskach paraolimpijskich. Rosjanie wystartowali tam pod swoją flagą, ze swoim hymnem, a końcowe podium wyglądało jak nowa Jałta: Chiny, Stany Zjednoczone i Rosja.
RL 2028, czyli co transfer Lewandowskiego oznacza dla reprezentacji Polski
Nie interesuje mnie, czy Robert Lewandowski zarobi w Chicago 10, 20 czy 50 milionów dolarów. Nie interesuje mnie, czy zbuduje swoją markę na amerykańskim rynku. Interesuje mnie tylko jedno – co przenosiny do Fire oznaczać będą dla reprezentacji Polski?
Mbappe na mundialu trafia z łatwością. Mówią, że trudniej trafić do samego Kyliana. Być może, z tym że na pewno nie Deschampsowi. A gdyby Les Bleus zostali mistrzami świata, to kto w ich szeregach najmocniej zasłuży na Złotą Piłkę – Mbappe, czy może jednak Olise?