Robert
Lewandowski zapamięta ten wieczór na długo. W trakcie pierwszej
połowy meczu Ligi Mistrzów z Atletico Madryt napastnik Bayernu
Monachium zdobył bramkę z rzutu wolnego. Gol rzeczywiście był
piękny, jednak więcej będzie się mówiło o tym, co wydarzyło
się w trakcie celebrowania tego trafienia.
Foto: Łukasz Skwiot
W
28. minucie wtorkowego meczu w Monachium Robert Lewandowski popisał
się kapitalnym uderzeniem z rzutu wolnego. Polski napastnik posłał
piłkę w samo okienko bramki strzeżonej przez Jana Oblaka,
zapewniając Bayernowi prowadzenie w spotkaniu z Atletico Madryt.
Uwagę
całego piłkarskiego (i nie tylko) świata przykuł jednak sposób w
jaki Lewandowski świętował zdobycie bramki. Najlepszy polski
zawodnik włożył piłkę pod koszulkę oraz wykonał
charakterystyczny gest imitujący smoczek dla dziecka.
Celebrowanie
gola z Atletico przez Roberta Lewandowskiego wywołało falę
domysłów. Wątpliwości nie pozostawia natomiast post, jaki na
swoim profilu na Facebooku zamieściła małżonka kapitana
reprezentacji Polski, Anna.
W
ten właśnie sposób świat dowiedział się, że państwo
Lewandowscy spodziewają się potomka. Serdecznie gratulujemy!
Oficjalnie: 42-letni Niemiec sędzią głównym finału Ligi Mistrzów
Sezon klubowy powoli dobiega końca, a przed kibicami został już tylko najważniejszy mecz europejskiej piłki. UEFA oficjalnie ogłosiła, kto poprowadzi finał Ligi Mistrzów pomiędzy PSG a Arsenalem.
Tą bramką Bayern pożegnał się z Ligą Mistrzów [WIDEO]
PSG zameldowało się w wielkim finale Ligi Mistrzów, remisując z Bayernem 1:1 i wygrywając tym samym dwumecz. Zobacz nagranie z honorowego trafienie Harry’ego Kane’a.
Bayernowi podcięto skrzydła! Tylko Neuer i Kimmich na plus [OCENY]
Bayern Monachium dzisiaj zremisował 1:1 z PSG, ale w dwumeczu przegrał 5:6 i odpadł z Ligi Mistrzów. Jak oceniliśmy piłkarzy z Monachium po tym spotkaniu?
PSG melduje się w finale Ligi Mistrzów! Hit nie dał tyle emocji co chcieliśmy
Paris Saint-Germain zremisowało z Bayernem rewanż i wkrótce zagra z Arsenalem w finale Ligi Mistrzów. Spotkanie w Bawarii rozczarowało kibiców, którzy liczyli na widowisko na poziomie pierwszego meczu sprzed tygodnia.