Niechlubny rekord. Drużyna Artety zapisała się w historii
W sobotni wieczór Paris Saint-Germain po konkursie rzutów karnych pokonało Arsenal w finale Ligi Mistrzów. Nigdy wcześniej finalista tych rozgrywek nie zanotował tak niskiego posiadania piłki jak Kanonierzy w tym spotkaniu.
Co prawda optyczna przewaga PSG nie przekładała się na dorobek strzelecki, gdyż zarówno po 90, jak i 120 minutach na tablicy wyników widniał remisowy rezultat.
Worek z bramkami rozerwał się już w 6. minucie, gdy drogę do siatki znalazł Kai Havertz, natomiast PSG wyrównało po zmianie stron za sprawą Ousmane’a Dembele, który wykorzystał rzut karny. W konkursie rzutów karnych lepsi okazali się gracze ze stolicy Francji.
Jak podał w mediach społecznościowych profil OptaJoe, Arsenal był w posiadaniu piłki zaledwie przez 24,7 czasu gry. To najniższy wynik w finale Champions League, od kiedy zbierane są dane, czyli od sezonu 2003-04.
Co więcej, nigdy wcześniej za kadencji Mikela Artety Arsenal nie miał niższego posiadania futbolówki, o ile miał na boisku jedenastu zawodników. (FT)
24.7% – Arsenal’s possession average (24.7%) was the lowest by a team in a UEFA Champions League final on record (since 2003-04), as well as their lowest in any match under Mikel Arteta where they had 11 men on the pitch throughout. Reactive. pic.twitter.com/OzIPhBzKKY
Ten karny zadecydował o triumfie PSG! Koszmarny strzał Gabriela [WIDEO]
Gabriel Magalhaes zmarnował decydującą "jedenastkę" w serii rzutów karnych podczas finału Ligi Mistrzów pomiędzy PSG i Arsenalem. Brazylijczyk nie trafił nawet w bramkę.
Paryż wciąż wart pucharu! Kanonierzy nie trafiali w cel
Mocowali się trzy godziny. To było starcie wagi ciężkiej, najlepszej obrony z najlepszym atakiem. Paryżanie próbowali zadawać ciosy, Londyńczycy dobrze klinczowali. Dzięki temu dotrwali do karnych, ale w nich dwa razy nie trafili celu i tak PSG obronił mistrzowski pas.
Książęta z Paryża zrobili to! PSG obroniło Ligę Mistrzów po rzutach karnych [OCENY]
Paryżanie znów wygrali Ligę Mistrzów. Mimo zupełnie innego finału niż tego przed roku z Interem, Luis Enrique i jego drużyna znów okazali się najlepsi w Europie.