Barcelona i Atletico będą musiały obejść się smakiem? Oto priorytet transferowy Jose Mourinho!
Nie Barcelona, nie Atletico, a… Real Madryt? Niewykluczone, że właśnie to będzie nowy pracodawca Bernardo Silvy, który po 9 latach odchodzi z Manchesteru City. Entuzjastą sprowadzenia go na Santiago Bernabeu jest sam Jose Mourinho.
Przyszłość Bernardo Silvy wciąż stoi pod znakiem zapytania. Pewne właściwie jest tylko to, że po 9 latach rozstanie się on z Manchesterem City i będzie dostępny na rynku jako wolny zawodnik.
W najbliższym czasie najprawdopodobniej nie dojdzie do żadnych wiążących decyzji w jego sprawie, ponieważ doświadczony pomocnik przebywa na mundialowym zgrupowaniu z reprezentacją Portugalii.
Jorge Mendes, agent Bernardo, przekazał, że wszystko wyjaśni się po mistrzostwach świata. Jak do tej pory najpoważniejszymi kandydatami do zakontraktowania 31-latka według medialnych doniesień były FC Barcelona i Atletico Madryt. Do zwrotu o 180 stopni może jednak dojść w związku z rychłym objęciem Realu Madryt przez Jose Mourinho.
Hiszpański dziennik „AS” poinformował, że usługi Silvy zostałe zaoferowane Królewskim przez Mendesa już dwa miesiące temu. Wówczas jednak nie podjęli tego tematu przez brak kluczowych decyzji dotyczących kształtu sztabu i kadry pierwszej drużyny.
Teraz natomiast sam piłkarz wstrzymał wszystkie rozmowy ze względu na zainteresowanie Realu. A konkretnie Mourinho, który widziałby go w swoim zespole jako jakościowe wzmocnienie nie tylko na boisku, ale i w szatni, w roli mentora dla młodszych kolegów. Sytuacja pozostaje więc otwarta, a jak powiedział sam Bernardo kilka dni temu: „Pójdę tam, gdzie naprawdę będą mnie chcieli”.
W poprzednim sezonie Bernardo Silva rozegrał 53 mecze na wszystkich frontach. Zdobył w nich 3 bramki i zanotował 5 asyst. W barwach Manchesteru City na przestrzeni wspomnianych 9 lat zgromadził aż 460 występów we wszystkich rozgrywkach. (JG)
Wczoraj Real Madryt w niecodzienny sposób poinformował oficjalnie o ofercie za Juliana Alvareza. Argentyński dziennikarz twierdzi jednak, że takiej propozycji ze strony Królewskich nie było.