– Pierwsze kilkanaście minut potwierdziło moje przypuszczenia co do przebiegu tego spotkania. Szczęśliwie później mecz się tak ułożył, że zdobyliśmy jednego gola, następnie drugiego, a po czerwonej kartce mogliśmy być właściwie pewni końcowego sukcesu. Niemniej podkreślam, że to dopiero pierwsza połowa – stwierdził Lenczyk.
– Strata bramki we Wrocławiu stworzy rywalom szansę na osiągnięcie dobrego wynik. Wtedy w nasze poczynania może wkraść się niepotrzebna nerwowość. Dlatego też studziłem euforię zawodników, bo na świętowanie trzeba jeszcze poczekać – przestrzegał trener mistrza Polski.