Bez zwycięstwa, lecz z awansem do fazy pucharowej Ligi Europy. Z takim dorobkiem piłkarze Leicester City wrócą z Portugalii, gdzie zremisowali z Bragą.
– Chcemy awansować [do fazy pucharowej – przyp. MS] tak szybko, jak to możliwe. To byłoby dla nas świetne. […] Nasza dyspozycja w meczach wyjazdowych jest bardzo dobra, ale nie zlekceważymy Bragi, pomimo wyniku w spotkaniu domowym [4:0]. Musimy być gotowi na trudny mecz – mówił na konferencji prasowej Brendan Rodgers, szkoleniowiec Lisów.
Irlandczyk z północy nie pomylił się w swojej wypowiedzi ani o jotę. Ekipa z King Power Stadium faktycznie potrafi grać poza własnym boiskiem. Nie licząc ostatniego meczu z Liverpoolem, nie zaznała goryczy porażki w podróży od 19 lipca. I faktycznie czekała ją dziś wymagająca przeprawa.
Po pierwszej połowie więcej powodów do radości miała drużyna z Portugalii. Gospodarze prowadzili po golach Aliego Elmusratiego oraz Paulinho. Leicester odpowiedziało trafieniem Harveya Barnesa.
Taki stan rzeczy utrzymał się aż do 78. minuty. Wtedy to Lisy udokumentowały swoją przewagę – by nie napisać dominację – i za sprawą uderzenia Luke’a Thomasa doprowadzili do wyrównania. Na 3:2 trafił Fransergio i kiedy wydawało się, że Leicester wróci do Anglii bez awansu remis zapewnił gościom Jamie Vardy.
Podopieczni Rodgersa awansowali tym samym do fazy pucharowej Ligi Europy.
Piękny gol na otarcie łez. Idealne uderzenie [WIDEO]
Fiorentina wygrała 2:1 z Crystal Palace w drugim starciu, ale dwumecz przegrała 2:4. Ostatniego gola zdobył Cher Ndour, który kapitalnie przymierzył z dużego dystansu.