Pół biedy, że Raków przegrywa kiedy jest gorszy. Gorzej, że nie zwycięża kiedy jest lepszy. Tak jak w Ołomuńcu gdzie nie umiał zdobywać bramek. Sigmie raz się udało i to w zupełności wystarczyło by omal nie wygrała.
Ok, Sigma to nie jest przypadkowa drużyna. Od kiedy latem ubiegłego roku objął ją Tomas Janotka, stała się zespołem zdyscyplinowanym, wybieganym, uporządkowanym taktycznie. Ukoronowaniem postępów był wiosenny finał Pucharu Czech, w którym pokonała 3:1 Spartę Praga, było nie było uczestnika Ligi Mistrzów w poprzednim sezonie. W nagrodę gra w Europie, a właściciel nie szczędził środków by ją do tego odpowiednio przygotować. Za Michala Berana miał latem zapłacić trzy, a za Abubakara Ghali kolejne dwa miliony euro. W meczu z Rakowem ani wymienieni, ani ich koledzy niczym jednak nie imponowali. To częstochowianie przez większość część spotkania byli zespołem lepszym, prowadzącym grę, dochodzącym do sytuacji.
Nie minęło osiem minut spotkania na Andruv Stadionie, a Raków oddał już trzy razy więcej strzałów na bramkę rywala niż w całym ostatnim meczu ligowym z Cracovią, gdy w jej światło kopnął tylko raz. Przed upływem pół godziny Medaliki uderzeń miały już prawie dziesięć, stworzyły kilka okazji w tym dwie stuprocentowe, cóż jednak z tego, skoro żadnej nie wykorzystały. Patryk Makuch harował jak wół, szarpał, wykonywał tytaniczną pracę, ale od napastnika, za którego zapłacono milion euro kibice oczekują jednak przede wszystkim goli. Z tych dwóch wspomnianych tzw. setek, a obie były jego udziałem, powinien wykorzystać przynajmniej jedną. Jego koledzy nie byli lepsi i omal nie zapłacili za to najwyższej ceny. Sigma, która w całym meczu właściwie nie zbudowała jednej porządnej akcji, dziesięć minut przed końcem wyszła na prowadzenie, bo wyszedł jej rzut rożny. Chwała Rakowowi, że nie spuścił głów i za sprawą kapitalnego uderzenia obrońcy Stratosa Svarnasa uratował punkt. Cenny i dla Rakowa i dla rywalizacji polsko – czeskiej o miejsce w klubowym rankingu UEFA. W gruncie rzeczy Medaliki w Ołomuńcu bardziej jednak dwa punkty straciły niż jeden uratowały. No ale jak głosi stara piłkarska prawda, kiedy nie da się wygrać, to trzeba przynajmniej zremisować. Tak czy inaczej Marek Papszun wciąż ma o czym myśleć.
Angielsko-hiszpański finał. W rewanżach LKE bez zmian
Crystal Palace i Rayo Vallecano zagrają w finale Ligi Konferencji. Oba zespoły potwierdziły wyższość nad swoimi rywalami i po dwóch zwycięstwach zameldowały się w finale.
Szachtar Doniec doprowadził do remisu 1:1 w 34. minucie meczu z Crystal Palace. Techniczne uderzenie oddał Eguinaldo. W dwumeczu dwubramkową przewagę utrzymuje angielska ekipa.
Orły fruną do Lipska. Ambitny Szachtar nie sprostał w Krakowie Crystal Palace
Bez mała 30 tysięcy widzów na trybunach Stadionu Wisły, mimo chłodu, nie mogło narzekać. Po dobrym meczu Crystal Palace pokonał w półfinale Ligi Konferencji Szachtar Donieck 3:1 i jest o krok od pierwszego w historii tego klubu awansu do finału europejskiego pucharu.
Crystal Palace bliżej finału Ligi Konferencji. Orły pokonały Szachtar Donieck [WIDEO]
Stadion Wisły Kraków był w czwartkowy wieczór obiektem zmagań jednego z półfinałów Ligi Konferencji. Rozgrywający domowe spotkania w stolicy Małopolski Szachtar Donieck zmuszony był uznać wyższość Crystal Palace.