Legia Warszawa zremisowała ze Spartakiem Moskwa w pierwszym meczu IV rundy eliminacji do fazy grupowej Ligi Europy. Rezultat 2:2 w korzystniejszej sytuacji przed rewanżem stawia Rosjan z czego zdaje sobie sprawę obrońca stołecznej drużyny, Michał Żewłakow.
Były kapitan reprezentacji Polski rozegrał w czwartek dobre zawody, jednak nie był w stanie uchronić Legii przed stratą dwóch bramek. Doświadczony obrońca nie ukrywa, że remis w meczu ze Spartakiem to tylko i wyłącznie wina błędów własnych. – Obie bramki dla Rosjan padły po naszych błędach. Szczególnie szkoda pierwszego gola, ponieważ Spartak nie przeprowadził składnej akcji. Znając wynik końcowy, możemy żałować, że przed przerwą nie strzeliliśmy większej liczby bramek – powiedział po meczu.
– Dzisiejsze spotkanie pokazało, że nie jesteśmy drużyną rozbitą, tylko walczącą. Szkoda, że mecz na własnym boisku tylko zremisowaliśmy. Zrobimy wszystko, aby wywalczyć awans w Moskwie – dodał obrońca Legii.
W następnej edycji Ligi Europy udział weźmie drużyna z drugiej ligi portugalskiej. Podobne sytuacje zdarzają się bardzo rzadko, zwłaszcza współcześnie.
Emery po raz piąty, Cash po raz pierwszy! Cud w Stambule się nie zdarzył
Unai Emery prawdziwie jest specjalistą od wygrywania finałów Ligi Europy. Zrobił to już po raz piąty, a prowadzona przez niego Aston Villa, na oczach księcia Williama, po 44 latach znów wniosła europejski puchar. Dołożył do tego cegiełkę i Matty Cash, choć gwiazdą finału reprezentant Polski nie był.