Czwartek okazał się dla wiślaków kolejnym dniem intensywnej pracy. Robert Maaskant znów zarządził dwa treningi, pełne gier i zajęć z piłkami.
Drużyna ćwiczy na boisku bocznym przy Reymonta o godzinie 10:30 oraz o 15. Zawodnicy odbyli także krótką odprawę przed pierwszym z treningów, a po nim zjedli obiad w klubie, co od pewnego czasu jest już niezmienną regułą.
Z powodu kontuzji poza kadrą cały czas pozostaje Nourdin Boukhari. Przeziębiony jest Maciej Żurawski, a Michaił Siwakow ćwiczy indywidualnie na skutek lekkiego urazu mięśnia przywodziciela. Do intensywnych zajęć z drużyną wrócił za to Łukasz Burliga. Choć jeszcze w środę twierdził, że będzie to możliwe dopiero pod koniec tygodnia.
Podczas czwartkowego treningu, inaczej niż wczoraj, dużo większy nacisk położono na elementy taktyczne – pressing czy grę na połowie rywala. Maaskant zgrywa swoją żelazną jedenastkę, w której z meczu na mecz dokonuje już jedynie kosmetycznych zmian.
Od pewnego czasu widzi w pierwszym składzie Tomasa Jirsaka. Na treningach Czech najczęściej towarzyszy w środku pola „Sobolowi” i Meliksonowi. Tak było i dziś. Grano „żółci” na „czerwonych” – a więc pierwszy skład kontra rezerwowi. W bramce „rezerwistów” stał Sergei Pareiko, a Milan Jovanić „gościnnie” wystąpił w obronie. Teoretycznie silniejsza drużyna grała bez bramkarza, koncentrując się głównie na konstruowaniu akcji w ofensywie.
– Brawo żółci. Good job, good job – krzyczał Robert Maaskant, wymagając od zawodników szybkiej i kombinacyjnej gry oraz pressingu zaraz po stracie piłki.
Papszun jasno o sytuacji Legii. „Potrzebujemy wzmocnień”
Szkoleniowiec warszawskiej Legii jest świadom, że zespół potrzebuje nowych zawodników. Marek Papszun na spotkaniu z mediami bił na alarm, twierdząc, że transfery na kolejny sezon są niezbędne.