– Zrobiliśmy bardzo dużo, aby awansować. Oczywiście wpływ na rewanż miał wynik z pierwszego meczu w Warszawie. W pierwszej połowie nie zrobiliśmy tego, co założyliśmy – przyznał RicardoSaPinto, trener Legii, po odpadnięciu z Dudelange.
– Straciliśmy dwa gole po swoich błędach. Znaleźliśmy się w trudnej sytuacji sportowej i psychicznej. Drużyna jednak wierzyła, dobrze zareagowała po stracie dwóch goli. Nie awansowaliśmy, bo sędzia popełniał błędy. Należał nam się ewidentny rzut karny, w momencie, kiedy jeszcze wszystko było możliwe. Mogę pogratulować awansu sędziemu. Walczyliśmy do końca, robiliśmy co mogliśmy, ale sędzia był za gospodarzami – komentował Portugalczyk.
– W przerwie przekonywałem zawodników, że mogą odwrócić wynik. Nam potrzeba było spokoju i opanowania. Chciałem, aby zawodnicy uwierzyli w siebie. Zabrakło czasu. Sędzia dolicza cztery minuty i skończył mecz wcześniej. Chciałbym, aby sędziował nam arbiter sprawiedliwy – dodał opiekun mistrzów Polski. – Nie było czasu na treningi, na wielkie zmiany. Dokonaliśmy kilku zmian w obronie i lepiej to funkcjonowało. Stwarzaliśmy sobie sytuacje, kreowaliśmy grę. Piłkarze potrzebuję teraz wiary w siebie.
W następnej edycji Ligi Europy udział weźmie drużyna z drugiej ligi portugalskiej. Podobne sytuacje zdarzają się bardzo rzadko, zwłaszcza współcześnie.
Emery po raz piąty, Cash po raz pierwszy! Cud w Stambule się nie zdarzył
Unai Emery prawdziwie jest specjalistą od wygrywania finałów Ligi Europy. Zrobił to już po raz piąty, a prowadzona przez niego Aston Villa, na oczach księcia Williama, po 44 latach znów wniosła europejski puchar. Dołożył do tego cegiełkę i Matty Cash, choć gwiazdą finału reprezentant Polski nie był.