Nie
milkną echa wczorajszych wydarzeń w Dortmundzie. Podczas wieczornej
konferencji prasowej niemiecka policja poinformowała, że celem
ataku bombowego, do którego doszło przed meczem z AS Monaco w
ćwierćfinale Ligi Mistrzów, wydaje się być zespół Borussii.
Foto: Łukasz Skwiot
Wczoraj
około godziny 19:15 w Dortmundzie doszło do ataku na autobus,
którym drużyna Borussii podróżowała na mecz z Monaco w
ćwierćfinale Champions League. W pobliżu autokaru oraz hotelu, w
którym przed spotkaniem przebywał zespół BVB, doszło do trzech
eksplozji.
Uszkodzone
zostały okna w autobusie, a podczas ataku poważnie ucierpiał jeden
z piłkarzy. Hiszpański obrońca Marc Bartra doznał obrażeń dłoni
(złamany nadgarstek) oraz ramienia, przez co w nocy musiał przejść
operację.
Przed
północą odbyła się konferencja prasowa niemieckiej policji.
Funkcjonariusze oświadczyli, że motywy ataku wciąż nie są znane,
dodając jednak, iż celem zamachu wydaje się być drużyna
Borussii. Sprawców jeszcze nie udało się zidentyfikować.
–
W tej chwili nadaj nie jest jasne, co stanowiło prawdziwe tło tego
aktu przemocy – powiedział Gregor Lange, szef policji w
Dortmundzie. – Ryzyko ataku terrorystycznego nie jest dzisiaj niczym
nowym – dodał.
Ponadto
prokuratura w Dortmundzie ujawniła, że w pobliżu miejsca, gdzie
doszło do wybuchów, znaleziono tajemniczy list. Ze względu na
dobro śledztwa szczegóły dotyczące tej kwestii nie zostały
jednak przedstawione.
–
Obecnie prowadzone jest dochodzenie w związku z podejrzeniem o próbę
zabójstwa. Niedaleko miejsca wybuchów znaleziono list. W tej chwili
badana jest jego autentyczność – stwierdziła prokurator Sandra
Luecke.
Spotkanie
Borussia – Monaco zostało przełożone na środę. Początek meczu
na Signal Iduna Park zaplanowano na godzinę 18:45.
Wskaźniki sprzedaży zwariowały. Tak kibice Arsenalu odpowiedzieli na spudłowany rzut karny Gabriela w finale Ligi Mistrzów
W sobotnim finale Ligi Mistrzów Arsenal musiał uznać wyższość Paris Saint-Germain po serii rzutów karnych. Jednym z piłkarzy Kanonierów, którzy nie wykorzystali jedenastki, był środkowy obrońca, Gabriel Magalhaes. Fani świeżo upieczonych mistrzów Anglii postanowili wesprzeć Brazylijczyka w nietypowy sposób.
Niechlubny rekord. Drużyna Artety zapisała się w historii
W sobotni wieczór Paris Saint-Germain po konkursie rzutów karnych pokonało Arsenal w finale Ligi Mistrzów. Nigdy wcześniej finalista tych rozgrywek nie zanotował tak niskiego posiadania piłki jak Kanonierzy w tym spotkaniu.