Zaczynają się XXIII finały MŚ, a nas w Polsce ogarnia jakiś smutek. Zapomnieliśmy trochę, jak to jest chłonąć wielką imprezę bez udziału polskiej drużyny.
Byliśmy na dwóch ostatnich mundialach i pięciu turniejach o mistrzostwo Europy. Mocne reprezentacje, jak choćby Norwegia, mogą nam takich serii zazdrościć. W zamian my im tego, co prawdopodobnie czeka ich na World Cup 2026. U nas nie ma dyskusji na temat powołań Jana Urbana. Nie ma analizowania szans. Telewizje śniadaniowe nie będą raportowały o tym, co było na obiad w bazie biało-czerwonych. Chyba dopiero teraz, kiedy gorączka ogarnia cały świat, a na pewno 48 jego krajów, polscy piłkarze najmocniej uświadamiają sobie własną porażkę. Dopiero teraz widzą najwyraźniej, ile tracą, że ich tam nie ma.
Kiedy pierwszy raz usłyszałem o czymś takim jak mundial, trwał właśnie ten hiszpański, w 1982 roku. Miałem szczęście, że z Polakami w roli głównej. Konstatacja, że to już XII finały MŚ wprawiła mnie w rozpacz, że nie widziałem 11 poprzednich. Bo dla wszystkich zakochanych bez pamięci w futbolu drogowskazem zawsze będzie mundial. I dla nas wszystkich zaczyna się właśnie miesiąc miodowy, a nawet ciut więcej niż miesiąc, konkretnie szalone pięć i pół tygodnia. Ale – uwaga – zakochanych bez pamięci i bezwarunkowo. To ważne zastrzeżenie. Prawda bowiem jest taka, że to trzeci kolejny mundial, który toczyć się będzie w klimacie protestów, narzekań i kontrowersji. Tak było również w Rosji i Katarze, choć chyba nigdy tak wyraźnie, jak obecnie. Kiedy później zaczynała się gra, wszyscy zapominali, a świat biegł dalej. Teraz może być podobnie i to nawet w sytuacji, kiedy tuż przed inauguracją imprezy amerykańskie siły przeprowadziły naloty na Iran.
Na FIFA zaś narzekają wszyscy lub prawie wszyscy. Na rozdęty turniej, na godziny, na północnoamerykański, niesprzyjający wyczynowi klimat i brak… klimatu pięknej imprezy. Skrupulatne kontrole bezpieczeństwa są uciążliwe nawet dla piłkarzy. Reprezentanci Iranu mają dość nagabywania na tematy pozapiłkarskie. Afera z niewpuszczeniem do Stanów somalijskiego sędziego skłoniła pytanego o to Gianniego Infantino do poradzenia innym, by się trochę… wyluzowali. Drożyzna, szaleństwo cenowe absolutnie wszystkiego, nie tylko wejściówek meczowych, dopełnia obrazu. Największy mundial w historii, zapraszający nawet drużyny z Curacao, Panamy czy Jordanii, miał być dla wszystkich, a wygląda, że będzie dla mało kogo. Nawet stacje telewizyjne zszokowane kosztami w dużej mierze będą relacjonować imprezę z dala od niej.
A z tego narzekania rodzi się obawa, czy właśnie nie popsuto czegoś, co wydawało się niemożliwe do zepsucia. Czytam na Onecie przedruk tekstu z Die Wielt, a tam Jens Bierschwale, powołując się na badania opinii publicznej zlecone przez ARD i Die Welt, podaje, że tylko 32 procent ankietowanych Niemców deklaruje regularne śledzenie mundialu, 67 procent twierdzi, że mniej ich impreza interesuje lub zgoła w ogóle. Jeśli mówią to Niemcy, to nie jest dobrze. Mam tylko nadzieję, że gdy w czwartek wieczorem wybrzmi pierwszy gwizdek na Stadionie Azteków – jedynym, który trzykrotnie otwierał turnieje o mistrzostwo świata – to pamiętając wciąż o wszystkim, co nam się nie podoba, damy się pochłonąć sportowej przyjemności.
Reprezentacja Algierii bez selekcjonera, choć przed mundialem przedłużyła z nim kontrakt
Vladimir Petković przestał pełnić funkcję selekcjonera reprezentacji Algierii – poinformowała tamtejsza federacja piłkarska na swojej stronie internetowej.
Mundialowy bohater afrykańskiej reprezentacji zaprezentowany przez nowy klub
Bramkarz reprezentacji Republiki Zielonego Przylądka – Vozinha znalazł nowy klub. Doświadczony golkiper został zaprezentowany jako nowy golkiper chilijskiego Colo Colo.
Nie tylko UEFA. Kolejna konfederacja krytycznie nastawiona do pomysłu FIFA
Pomysł FIFA, by sprzedać 30 procent praw do piłkarskich mistrzostw świata spółce Thrive Eternal spotyka się z coraz większym oporem. Po mocnym głosie płynącym ze strony UEFA, wątpliwości przedstawiła także kolejna konfederacja.