We wtorkowy wieczór został rozegrany rewanżowy mecz III rundy eliminacji Ligi Mistrzów pomiędzy Ajaxem Amsterdam a Rapidem Wiedeń. Drużyna Arkadiusza Milika przegrała (2:3) i tym samym pewne stało się, że nie zagra w elitarnych rozgrywkach.
Arkadiusz Milik zdobył we wtorek piękną bramkę
W pierwszym spotkaniu tych drużyn w Austrii padł remis 2:2. Wówczas gospodarze doprowadzili do wyrównania na kwadrans przed ostatnim gwizdkiem, mimo że przez pół godziny grali w osłabieniu.
Milik wraz z kolegami miał nadzieję, że w rewanżu Ajaxowi uda się przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Gospodarze wtorkowego spotkania rozpoczęli jednak fatalnie. Już po kwadransie przegrywali, ponieważ wynik otworzył napastnik Rapidu – Robert Berić. Pod koniec pierwszej części gry było już 2:0 dla gości, a szanse Ajaxu na awans znacznie zmalały.
Częściowo odbudował je obecny na boisku od początku spotkania Milik. Po zmianie stron Polak popisał się świetnym uderzeniem z woleja. Piłka zakończyła w siatce gości, a wychowanek Rozwoju Katowice zebrał zasłużone brawa.
Na tym jednak Polak nie zamierzał poprzestawać. Swoją dobrą postawę udowodnił na kwadrans przed końcem. Po jego podaniu Nemanja Gudelj wyrównał stan meczu. Radość gospodarzy nie trwała jednak długo, ponieważ chwilę potem wynik na 3:2 dla Rapidu ustalił Louis Schaub. W IV rundzie eliminacji LM zagrają więc Austriacy. Na Ajax również czeka IV runda, ale Ligi Europy.
Wskaźniki sprzedaży zwariowały. Tak kibice Arsenalu odpowiedzieli na spudłowany rzut karny Gabriela w finale Ligi Mistrzów
W sobotnim finale Ligi Mistrzów Arsenal musiał uznać wyższość Paris Saint-Germain po serii rzutów karnych. Jednym z piłkarzy Kanonierów, którzy nie wykorzystali jedenastki, był środkowy obrońca, Gabriel Magalhaes. Fani świeżo upieczonych mistrzów Anglii postanowili wesprzeć Brazylijczyka w nietypowy sposób.
Niechlubny rekord. Drużyna Artety zapisała się w historii
W sobotni wieczór Paris Saint-Germain po konkursie rzutów karnych pokonało Arsenal w finale Ligi Mistrzów. Nigdy wcześniej finalista tych rozgrywek nie zanotował tak niskiego posiadania piłki jak Kanonierzy w tym spotkaniu.