Jeszcze kilka lat temu był bohaterem kilku głośnych transferów, a kolejne kluby płaciły za niego spore sumy. Obecnie Michał Masłowski stara się wrócić do poważnego futbolu i odbudować jako zawodnik Zagłębia Sosnowiec.
Michał Masłowski ponownie na polskich boiskach (fot. Łukasz Skwiot)
31-letni pomocnik na swoje nazwisko zapracował sobie w Zawiszy Bydgoszcz, z którym w sezonie 2013-14 wywalczył Puchar Polski. Wysoka forma sprawiła, że Masłowski nie tylko zapracował na powołanie do reprezentacji narodowej, ale również za 800 tysięcy euro przeniósł się do stołecznej Legii.
Przy Łazienkowskiej piłkarz nie zdołał się odnaleźć. Bardzo szybko się okazało, że nie radzi on sobie z większymi wymaganiami i po kilku latach, podczas których był także wypożyczony do Piasta Gliwice, w końcu pożegnał się z Legią.
Od 2017 roku Masłowski kontynuował karierę w Chorwacji, reprezentując barwy HNK Gorica. Od lata pomocnik pozostawał bez stałego zatrudnienia.
– Zagłębie to klub o bogatej tradycji. Pochodzę z Dolnego Śląska i tata wpajał mi wiedzę o polskich klubach, o Sosnowcu. Stąd moja znajomość Zagłębia. Ostatnie kilka miesięcy leczyłem się, jestem już do treningu, ale potrzebuję wprowadzenia. Niebawem czekają mnie treningi na full – powiedział sam zainteresowany.
– Co mogę obiecać kibicom Zagłębia? Na pewno nieustępliwość, wszechstronność, bo mogę grać na różnych pozycjach, zarówno ofensywnych, jak i defensywnych. Mogę też obiecać dużo walki, moim atutem jest na pewno obycie boiskowe – dodaje na koniec popularny „Masło”, który – co jest zrozumiałe – dodał.
Umowa Masłowskiego ma obowiązywać do końca sezonu z opcją przedłużenia jej o dwanaście miesięcy.
Lechia Gdańsk przechodzi trudny okres po spadku z PKO BP Ekstraklasy. Wygląda jednak na to, że klub może zostać wzmocniony dużymi pieniędzmi za jednego ze swoich piłkarzy.
Grzegorz Koprukowiak: W futbolu musisz być fanatykiem
– Jeśli marzysz o pracy w skautingu, musisz być fanatykiem futbolu. Jako licealista, nie mając jeszcze prawa jazdy, potrafiłem wybrać się busem na drugi koniec Polski, żeby obejrzeć mecz juniorów młodszych i zanotować kilka nazwisk. Innym razem pojechałem spotkać się z trenerem NBA Dickiem Helmem, żeby opowiedział mi o sposobach atakowania i gry bez piłki w swojej dyscyplinie. Obecnie potrafię wstać o piątej rano, żeby jeszcze raz obejrzeć danego zawodnika i upewnić się, że dobrze go oceniłem – opowiada w rozmowie z „PN” Grzegorz Koprukowiak, który przez ostatni rok odpowiadał za politykę transferową Odry Opole.
Kolejny piłkarz żąda odejścia z Lechii! Urfer stawia sprawę jasno
Bohdan Wjunnyk jest chętny na przenosiny do zdobywcy pucharu Portugalii, czyli SCU Torreense. W tym momencie jednak do przeprowadzenia transakcji brakuje zgody właściciela Lechii.