LM: Wolfsburg zdobył Moskwę. Wilki blisko 1/8 finału
VfL Wolfsburg zrobił spory krok na drodze w kierunku fazy pucharowej Champions League. Wilki pokonały na wyjeździe CSKA Moskwa (2:0), a bohaterem spotkanie został rezerwowy Andre Schuerrle.
Spotkanie w Moskwie miało ogromne znaczenie dla ostatecznego układu sił w grupie B. Obie drużyny liczyły się w walce o awans do 1/8 finału i nic dziwnego, że nikt nie chciał podjąć zbyt dużego ryzyka, które mogło zakończyć się stratą gola.
Niestety, asekuracyjna gra piłkarzy CSKA i Wolfsburga przełożyła się na poziom meczu, który – umówmy się – nie był najwyższy. Dobrych okazji podbramkowych mieliśmy jak na lekarstwo, a na otwarcie wyniku musieliśmy czekać aż do 67. minuty.
Piłkę z głębi pola otrzymał wtedy Andre Schuerrle, który kilka chwil wcześniej pojawił się na boisku. Wydawało się, że Niemiec dopadł do futbolówki zbyt późno i nie zdoła oddać celnego strzału. Skrzydłowy Wilków podjął jednak próbę uderzenie i mimo bardzo ostrego kąta, zdołał trafić do siatki. Wielki udział przy tym golu miał bez dwóch zdań bramkarz CSKA Igor Akinfiejew, który praktycznie sam wbił sobie piłkę do bramki (gol ten został ostatecznie zaliczony na konto rosyjskiego golkipera).
GOAL | CSKA 0-1 Wolfsburg
Schurrle scores! Will that mistake from the goalie cost the Russians? Courtesy: BT pic.twitter.com/9hxgfe4GVi
Co ciekawe, dosłownie kilka minut przed golem dla gości, to CSKA miało znakomitą okazję do wyjście na prowadzenie. Strzał Zorana Tosicia z szesnastego metra zatrzymał się jednak na słupku bramki rywali. Niewykorzystane sytuację lubią się mścić…
Gospodarze rzucili się do ataków i postawili wszystko na jedną kartę. Tuż przed końcem zostali skarceni przez rywali, którzy wyprowadzili szybki kontratak. Sebastian Jung dograł ostro w pole karne z prawej flanki, a jego podanie na gola zamienił Schuerrle, który uderzył bez przyjęcia i przypieczętował wygraną swojej drużyny.
Wskaźniki sprzedaży zwariowały. Tak kibice Arsenalu odpowiedzieli na spudłowany rzut karny Gabriela w finale Ligi Mistrzów
W sobotnim finale Ligi Mistrzów Arsenal musiał uznać wyższość Paris Saint-Germain po serii rzutów karnych. Jednym z piłkarzy Kanonierów, którzy nie wykorzystali jedenastki, był środkowy obrońca, Gabriel Magalhaes. Fani świeżo upieczonych mistrzów Anglii postanowili wesprzeć Brazylijczyka w nietypowy sposób.
Niechlubny rekord. Drużyna Artety zapisała się w historii
W sobotni wieczór Paris Saint-Germain po konkursie rzutów karnych pokonało Arsenal w finale Ligi Mistrzów. Nigdy wcześniej finalista tych rozgrywek nie zanotował tak niskiego posiadania piłki jak Kanonierzy w tym spotkaniu.