Po wtorkowym zamachu w Dortmundzie, w całych Niemczech podniesiono poziom zabezpieczeń wszystkich wydarzeń masowych. Nie inaczej było podczas środowego meczu w Monachium, gdzie służby sprawdzały bardzo dokładnie wszystkich wchodzących na stadion, także Roberta Lewandowskiego.
Nawet wielki gwiazdy musiały zostać skontrolowane przez służby (fot. Łukasz Skwiot)
Napastnik Bayernu z powodu kontuzji barku nie znalazł się w kadrze swojej drużyny na spotkanie z Realem Madryt, jednak pojawił się na Allianz Arenie, by z wysokości trybun dopingować swoich kolegów. Lewandowski podjechał pod stadion wraz ze swoją żoną i wcale nie okazano mu specjalnych względów przynależnych gwieździe tego formatu.
Kapitan reprezentacji Polski, podobnie jak wszyscy ludzie, którzy chcieli wejść na obiekt, musiał przejść kontrolę i poddać się rewizji osobistej. Całość trwała kilkanaście sekund i dopiero po takim sprawdzeniu „Lewy” i jego małżonka Anna mogli przejść dalej.
Bayern przegrał przed własną publicznością z Realem Madryt (1:2), kończąc zawody w osłabieniu po tym jak czerwoną kartką ukarany został Javi Martinez.
Wskaźniki sprzedaży zwariowały. Tak kibice Arsenalu odpowiedzieli na spudłowany rzut karny Gabriela w finale Ligi Mistrzów
W sobotnim finale Ligi Mistrzów Arsenal musiał uznać wyższość Paris Saint-Germain po serii rzutów karnych. Jednym z piłkarzy Kanonierów, którzy nie wykorzystali jedenastki, był środkowy obrońca, Gabriel Magalhaes. Fani świeżo upieczonych mistrzów Anglii postanowili wesprzeć Brazylijczyka w nietypowy sposób.
Niechlubny rekord. Drużyna Artety zapisała się w historii
W sobotni wieczór Paris Saint-Germain po konkursie rzutów karnych pokonało Arsenal w finale Ligi Mistrzów. Nigdy wcześniej finalista tych rozgrywek nie zanotował tak niskiego posiadania piłki jak Kanonierzy w tym spotkaniu.