Ostatnim rywalem Legii w walce o fazę grupową Ligi Europy będzie Rosenborg. Były piłkarz Pogoni Szczecin i reprezentacji Polski – Kazimierz Sokołowski, który mieszka w Norwegii od ponad 20 lat, w rozmowie z legia.com scharakteryzował zespół z Trondheim.
– Wielu kibicom w Polsce nazwa Rosenborg kojarzy się z bardzo mocną drużyną, która przez wiele lat występowała w Lidze Mistrzów. Ostatnio to się jednak zmieniło. Rywale Legii już nie są tak mocni i sporo brakuje im do klasy drużyny z początku obecnego wieku – stwierdził Sokołowski.
– Dlaczego Rosenborg tak podupadł? Jeszcze 15 lat temu siła tej ekipy opierała się na rodowitych Norwegach, którzy pochodzili z Trondheim i okolic. Filozofia klubu była jasna, zawodnicy promowali się w lidze oraz europejskich pucharach, a później sprzedawano ich do Anglii i Niemiec. W pewnym momencie miejsce wychowanków zajęli obcokrajowcy, co wpłynęło na obniżenie jakości zespołu – tłumaczył były reprezentant reprezentacji Polski.
– Być może wyniki losowania przyjęto w Polsce z radością, ale przestrzegam przed lekceważeniem Norwegów. Jestem pewien, że Rosenborg zagra z pełnym zaangażowaniem, ponieważ taka już jest skandynawska mentalność. Niedawno boleśnie przekonał się o tym Śląsk Wrocław, który został rozbity w mak przez Helsingsborgs. Piłkarze z Trondheim na pewno nie odpuszczą, tego legioniści mogą być pewni – przestrzegał Kazimierz Sokołowski.
W następnej edycji Ligi Europy udział weźmie drużyna z drugiej ligi portugalskiej. Podobne sytuacje zdarzają się bardzo rzadko, zwłaszcza współcześnie.
Emery po raz piąty, Cash po raz pierwszy! Cud w Stambule się nie zdarzył
Unai Emery prawdziwie jest specjalistą od wygrywania finałów Ligi Europy. Zrobił to już po raz piąty, a prowadzona przez niego Aston Villa, na oczach księcia Williama, po 44 latach znów wniosła europejski puchar. Dołożył do tego cegiełkę i Matty Cash, choć gwiazdą finału reprezentant Polski nie był.