Sporting de Portugal pewnie pokonał turecki Istanbuł Basaksehir 3:1 w ramach 1/16 fazy Ligi Europy. Portugalczycy przeważali przez większą część meczu, lecz w końcówce spotkania stracili bramkę, która sprawiła jednocześnie, że kwestia awansu nie jest jeszcze do końca rozstrzygnięta.
Do pełni radości jeszcze daleka droga, lecz w stolicy Portugalii z optymizmem spoglądają w przyszłość. (fot. Reuters)
Wskazanie jednoznacznego faworyta rywalizacji przed pierwszym użyciem gwizdka przez sędziego Anthony’ego Taylora należało traktować jako zadanie trudne do wykonania. W rozgrywkach europejskich oba zespoły radziły sobie jak dotąd całkiem nieźle. Sporting w grupie D ustąpił o zaledwie jeden punkt austriackiemu LASK Linz. Z kolei Basaksehir zajął pierwsze miejsce w grupie J, wyprzedzając tak uznane firmy jak AS Roma czy Borussia Moenchengladbach.
Gospodarze okazali się być mało gościnni. Już bowiem w trzeciej minucie spotkania wyszli na prowadzenie. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego najlepiej w polu karnym odnalazł się Sebastian Coates, który najpierw wymanewrował kryjącego go obrońcę, a następnie z bliskiej odległości skierował futbolówkę między słupki.
Mimo szybko strzelonego gola Sporting nie ustawał w atakach. Tuż przed przerwą na listę strzelców wpisał się Andraż Sporar. Słoweński napastnik popisał się precyzyjnym strzałem z pierwszej piłki w dolny róg bramki, finalizując tym samym sprawnie przeprowadzoną akcję.
Podopieczni Emanuela Ferro bynajmniej nie zadowolili się dwubramkową przewagę. Po zmianie stron dołożyli kolejne trafienie. W 51. minucie Luciano Vietto z godnym podziwu spokojem wykończył szybko skonstruowaną akcję ofensywną. Argentyński napastnik z dość ostrego kąta pewnie pokonał bezradnie interweniującego Merta Gunoka.
Od tamtej jednak pory do głosu stopniowo coraz bardziej zaczęli dochodzić goście ze Stambułu. Aż wreszcie dopięli swego. Edin Visca z jedenastu metrów umieścił piłkę w siatce i tym samym na nowo wlał w serca sympatyków tureckiej drużyny nadzieje na awans, bowiem przecież bramki zdobyte liczą się podwójnie. Sprawa awansu do następnej rundy nie jest zatem w pełni zakończona.
Boniek ocenił Lecha i Jagiellonię. Nie szczędził mocnych słów
Zbigniew Boniek dosadnie podsumował mecze Lecha i Jagiellonii w Europie. —Absolutnie nie mogę tego zrozumieć, dlaczego Jagiellonia i Lech dają prezenty rywalom w Europie w postaci łatwo traconych bramek po banalnych błędach — komentował na łamach Polsatu Sport, były prezes PZPN.
Nie tylko Lech i Jagiellonia. Tak spisali się Polacy w Lidze Europy i Lidze Konferencji
Za nami trzecia seria gier fazy zasadniczej w Lidze Europy oraz druga kolejka w Lidze Konferencji. Którzy Polacy mieli w czwartek powody do radości, a którzy schodzili z boiska z zwieszonymi głowami?
Timur Tutierow po meczu z Lechem: „Miałem gęsią skórkę”
Lech Poznań zremisował w czwartek z Sunderlandem 1:1 w meczu trzeciej kolejki fazy zasadniczej Ligi Europy. Rywalizacja w Wielkopolsce miała szczególny smak dla gracza przyjezdnych – Timura Tutierowa.
Adrian Siemieniec po meczu z Anderlechtem: „Pierwsze trafienie trochę wybiło nas z rytmu”
Jagiellonia Białystok przegrała z RSC Anderlecht 0:3 w trzeciej serii gier Ligi Europy. Podobnie jak w meczu z Olympiakosem Pireus, spory wpływ na wynik miały błędy i niezrozumiałe decyzje piłkarzy z Podlasia.