Szachtar Donieck zremisował 1:1 z Feyenoordem Rotterdam w pierwszym meczu 1/8 finału Ligi Europy.
Na Stadionie Wojska Polskiego dużo lepiej radzili sobie piłkarze z Rotterdamu. Feyenoord kontrolował przebieg boiskowych wydarzeń i bez większych trudności dochodził do sytuacji podbramkowych. Problem stanowiła jednak ich finalizacja.
A przecież, jak mawia piłkarskie porzekadło, niewykorzystane okazje lubią się mścić. Nie inaczej było tym razem. Szachtar w całym spotkaniu oddał tylko jeden celny strzał i od razu zamienił go na gola. W 79. minucie trafił Jarosław Rakicki.
Liderzy holenderskiej Eredivisie nie pozostali dłużni i w samej końcówce zdołali odpowiedzieć. Na dwie minuty przed końcem Ezequiel Bullaude doprowadził do wyrównania. Losy dwumeczu zadecydują się w przyszłym tygodniu na De Kuip.
72. minuty na boisku spędził Sebastian Szymański. Reprezentant Polski był aktywny w ofensywie i zaliczył poprawny występ. Trzykrotnie spróbował swoich sił strzeleckich – dwukrotnie jego uderzenia obronił Anatolij Trubin, a raz nie trafił w światło bramki.
W następnej edycji Ligi Europy udział weźmie drużyna z drugiej ligi portugalskiej. Podobne sytuacje zdarzają się bardzo rzadko, zwłaszcza współcześnie.
Emery po raz piąty, Cash po raz pierwszy! Cud w Stambule się nie zdarzył
Unai Emery prawdziwie jest specjalistą od wygrywania finałów Ligi Europy. Zrobił to już po raz piąty, a prowadzona przez niego Aston Villa, na oczach księcia Williama, po 44 latach znów wniosła europejski puchar. Dołożył do tego cegiełkę i Matty Cash, choć gwiazdą finału reprezentant Polski nie był.