Manchester United postawił kropkę nad „i”, meldując się w ćwierćfinale Ligi Europy. Czerwone Diabły pokonały w rewanżowym spotkaniu 1/8 finału LASK Linz (2:1), a w dwumeczu aż (7:1).
Manchester United dopełnił formalności (fot. Reuters)
Losy rywalizacji w tej parze rozstrzygnęły się już kilka miesięcy temu. Manchester wygrał przed przerwą pandemiczną w Linzu aż (5:0) i chociaż w piłce nożnej nie można zakładać niczego na sto procent, to można było w ciemno założyć, że podopieczni Ole Gunnara Solskjaera takiej zaliczki na Old Trafford nie roztrwonią.
Dla graczy z Austrii możliwość rywalizowania na tak wysokim poziomie rozgrywek było sporym osiągnięciem i chociaż niewielu w nich wierzyło, to w Manchesterze zamierzali oni powalczyć o korzystny rezultat.
Tak jak można było się spodziewać, Solskjaer wystawił na środowy mecz zgoła odmienny skład od tego, który walczył na froncie ligowym. Szanse gry otrzymali gracze, którzy z reguły dostawali mniej minut na boisku i można było się spodziewać, że będą oni chcieli przekonać menedżera do tego, że warto będzie na nich stawiać z kolejnych spotkaniach, a także w przyszłym sezonie.
Gospodarze nie forsowali tempa i mecz od początku toczony był w mocno wakacyjnym tempie. Manchester United nie musiał, LASK Linz nie miał zbyt wiele argumentów i na pierwszą połowę można było spuścić kurtynę milczenia.
Akcja rozkręciła się nieco po zmianie stron, a wszystko za sprawą Philippa Wiesingera, po po przebitce z pola karnego dopadł do piłki i idealnie przymierzył. Jak się okazało, futbolówka trafiła wprost w okienko bramki Manchesteru i Sergio Romero nie miał żadnych szans na skuteczną interwencję.
Odpowiedź Czerwonych Diabłów była piorunująca. Kilka chwil później Juan Mata wypuścił na pozycję Jessego Lingarda, a ten będą w sytuacji sam na sam z bramkarzem po prostu nie mógł się pomylić.
2 – Jesse Lingard has scored in back-to-back matches for Manchester United for the first time since December 2018, with his equaliser coming just two minutes and 38 seconds after LASK’s opener. Levelled. #MUNLASKpic.twitter.com/8Pc65U5VHz
Wynik meczu ustalił tuż przed końcem Anthony Martial, który tuż przed zdobyciem gola wszedł na boisko z ławki. Francuz wymienił kilka podań z Matą i wychodząc na czystą pozycję dopełnił formalności pieczętując zwycięstwo Manchesteru i jego awans do następnej fazy rozgrywek.
Boniek ocenił Lecha i Jagiellonię. Nie szczędził mocnych słów
Zbigniew Boniek dosadnie podsumował mecze Lecha i Jagiellonii w Europie. —Absolutnie nie mogę tego zrozumieć, dlaczego Jagiellonia i Lech dają prezenty rywalom w Europie w postaci łatwo traconych bramek po banalnych błędach — komentował na łamach Polsatu Sport, były prezes PZPN.
Nie tylko Lech i Jagiellonia. Tak spisali się Polacy w Lidze Europy i Lidze Konferencji
Za nami trzecia seria gier fazy zasadniczej w Lidze Europy oraz druga kolejka w Lidze Konferencji. Którzy Polacy mieli w czwartek powody do radości, a którzy schodzili z boiska z zwieszonymi głowami?
Timur Tutierow po meczu z Lechem: „Miałem gęsią skórkę”
Lech Poznań zremisował w czwartek z Sunderlandem 1:1 w meczu trzeciej kolejki fazy zasadniczej Ligi Europy. Rywalizacja w Wielkopolsce miała szczególny smak dla gracza przyjezdnych – Timura Tutierowa.
Adrian Siemieniec po meczu z Anderlechtem: „Pierwsze trafienie trochę wybiło nas z rytmu”
Jagiellonia Białystok przegrała z RSC Anderlecht 0:3 w trzeciej serii gier Ligi Europy. Podobnie jak w meczu z Olympiakosem Pireus, spory wpływ na wynik miały błędy i niezrozumiałe decyzje piłkarzy z Podlasia.