Manchester United wygrywa w rewanżu wielkiego hitu w 1/16 Ligi Europy. Piłkarze Erika Ten Haga wygrali z FC Barcelona 2:1 i awansowali do kolejnego etapu rozgrywek.
Manchester United triumfuje w wielkim hicie rozgrywek Ligi Europy i w rewanżowym starciu „Czerwone Diabły” wygrały 2:1 z FC Barceloną. Pierwszy mecz zakończył się wynikiem 2:2 po znakomitym spotkaniu na murawie Camp Nou.
Gospodarze od początku byli bardzo aktywni. Manchester United narzucił wysoki pressing i szybko zaczął szukać bramki otwierającej. FC Barcelona mądrze się broniła i próbowała podejść pod pole karne United. Po kwadransie gry Blaugrana wywalczyła rzut karny. Decyzja arbitra Turpina była kontrowersyjna. Francuz dopatrzył się faulu Bruno Fernandesa na Alejandro Balde, jednak powtórki pokazały, że jeśli kontakt był, to decyzja o rzucie karnym była mocno naciągnięta.
Rzut karny na bramkę zamienił nie kto inny, jak Robert Lewandowski. Reprezentant Polski w swoim stylu uderzył piłkę z 11. metra, jednak David de Gea wyczuł jego intencje. Piłka odbiła się od rękawic bramkarza United i wpadła do siatki.
Ostatecznie pierwsza połowa zakończyła się wynikiem na korzyść FC Barcelony.
Po przerwie Manchester podkręcił obroty i na efekty nie było trzeba długo czekać. W 47. minucie Fred mocnym uderzeniem zmieścił piłkę w siatce i wyrównał wynik spotkania. Szybko zdobyty gol wyraźnie uskrzydlił zawodników Czerwonych Diabłów i w drugiej części spotkania Anglicy prezentowali się lepiej na tle Dumy Katalonii.
W 72. minucie Antony wpisał się na listę strzelców i to jego gol zadecydował o tym, że Manchester United awansował do kolejnej fazy rozgrywek. Brazylijczyk świetnych, technicznych uderzeniem posłał piłkę do siatki bramki Marc-Andre Ter Stegena.
Robert Lewandowski zagrał od początku. Poza zdobytym golem z rzutu karnego, oddał dwa celne uderzenie w kierunku bramki i otrzymał żółtą kartkę.
Manchester United melduje się w 1/8 finału Ligi Europy. Duma Katalonii już na tym etapie żegna się z europejskimi pucharami.
W następnej edycji Ligi Europy udział weźmie drużyna z drugiej ligi portugalskiej. Podobne sytuacje zdarzają się bardzo rzadko, zwłaszcza współcześnie.
Emery po raz piąty, Cash po raz pierwszy! Cud w Stambule się nie zdarzył
Unai Emery prawdziwie jest specjalistą od wygrywania finałów Ligi Europy. Zrobił to już po raz piąty, a prowadzona przez niego Aston Villa, na oczach księcia Williama, po 44 latach znów wniosła europejski puchar. Dołożył do tego cegiełkę i Matty Cash, choć gwiazdą finału reprezentant Polski nie był.