Jedną z niespodzianek czwartkowych zmagań w europejskich pucharach była porażka Romy z Red Bull Salzburg. Dla rzymian był to zarazem koniec długiej passy.
Zalewski i spółka nie trafili do bramki Red Bulla Salzburg.
Jedynego gola meczu strzelił Nicolas Capaldo, który rozstrzygnął losy rywalizacji w 88. minucie. Podopieczni Jose Mourinho oddali dziesięć uderzeń, ale do siatki nie trafili. Na arenie międzynarodowej taka sytuacja nie zdarzyła się drużynie ze Stadio Olimpico od 33 występów.
Po raz ostatni Roma nie zdobyła bramki w starciu w ramach europejskich pucharów 29 października 2020 roku. Wówczas – w spotkaniu fazy grupowej Ligi Europy – zremisowała 0:0 z CSKA Sofia.
33 – #ASRoma have failed to score in a game in the European competitions for the first time since October, 29, 2020, against CSKA Sofia – they had scored for 33 matches in a row since. Stop.#SalzburgRoma#UEFAEuropaLeague
O tym, jak zamierzchłe to czasy, świadczy fakt, że w składzie ekipy ze stolicy Włoch byli między innymi Edin Dżeko czy Henrikh Mkhitaryan. Na ławce rezerwowych siedział już jednak Nicola Zalewski. Szkoleniowcem zespołu był Paulo Fonseca.
Aby awansować do 1/8 finału Ligi Europy w rewanżu z Red Bull Salzburg Roma musi strzelić przynajmniej dwa gole.
W następnej edycji Ligi Europy udział weźmie drużyna z drugiej ligi portugalskiej. Podobne sytuacje zdarzają się bardzo rzadko, zwłaszcza współcześnie.
Emery po raz piąty, Cash po raz pierwszy! Cud w Stambule się nie zdarzył
Unai Emery prawdziwie jest specjalistą od wygrywania finałów Ligi Europy. Zrobił to już po raz piąty, a prowadzona przez niego Aston Villa, na oczach księcia Williama, po 44 latach znów wniosła europejski puchar. Dołożył do tego cegiełkę i Matty Cash, choć gwiazdą finału reprezentant Polski nie był.