– Nie boimy się Lecha. Ostatnio wygraliśmy na ich boisku 1:0, wcześniej zremisowaliśmy 2:2. Teraz gramy u siebie i to w najsilniejszym składzie. Powinniśmy awansować – przekonywał Adrian Mierzejewski przed rewanżowym meczem ćwierćfinału Pucharu Polski. Pierwszy mecz Polonia wygrała z Lechem na jego stadionie 1:0.
Tamto zwycięstwo spowodowało, że wiosna dla „Czarnych Koszul” rozpoczęła się w różowych kolorach. W lidze już tak jednak dobrze nie było. Zaledwie bezbramkowy rezultat u siebie z Górnikiem. Jedynym usprawiedliwieniem był brak pauzujących za kartki Łukasza Trałki i właśnie Mierzejewskiego. Także kontuzjowanego Andreu Mayorala (być może wystąpi w środę). – Wcale nie jest powiedziane, że z naszym udziałem ligowy mecz wyglądałby inaczej i byśmy wygrali. Górnik ustawił się na swoim polu karnym i praktycznie nie atakował. Lech tak nie może zagrać, bo musi odrabiać straty. Dzięki temu będzie więcej miejsca – powiedział kapitan stołecznego zespołu.
Bolączką Polonii jest jak na razie kompletny brak skuteczności. W dwóch wiosennych spotkaniach co prawda nie straciła gola, ale też sama nie strzeliła. Zwycięstwo w Poznaniu zostało odniesione dzięki uderzeniu Manuela Arboledy.
– Spokojnie, skuteczność przyjdzie. To dopiero początek. Drużynę zaczyna się budować od defensywy. Tak zrobił trener Bos i są tego efekty – przekonywał Mierzejewski chwilę przed wieczornym, wtorkowym treningiem. Zima powoli odpuszcza, ale w środowy wieczór przy Konwiktorskiej zimno będzie na pewno. Mecz zaplanowano na 20.30. – Jeżeli wygramy albo przynajmniej awansujemy to pewnie będziemy mówili, że o takiej porze możemy grać nawet co tydzień. Ale, gdyby to ode mnie zależało to w zimie wolałbym grać wcześniej – przyznał reprezentant kraju.
Po pierwszej połowie, wydawało się, że Wieczysta Kraków znów zawiedzie na całej linii. W drugiej części gry, podopieczni Kazimierza Moskala zaprezentowali jednak kawał znakomitego futbolu.
Media: Wychowanek odejdzie ze Śląska. Podpisał już kontrakt z nowym klubem
Krystian Rostek w poprzedniej kolejce zadebiutował w pierwszym zespole Śląska Wrocław. Wszystko wskazuje na to, że był to jego pierwszy i ostatni występ w ekipie Ante Simundzy, ponieważ poinformował klub, że nie przedłuży wygasającego z końcem czerwca kontraktu.