Już w czwartek warszawska Legia zmierzy się na wyjeździe z PSV Eindhoven. Mecz odbędzie się kilka dni po kompromitującym występie Legii przed własną publicznością w spotkaniu z Podbeskidziem Bielsko-Biała.
– W ogóle trudno mi wytłumaczyć, jakim cudem mogliśmy zagrać aż tak słabo. Chyba największą karą dla nas był występ w tym spotkaniu i świadomość, że ludzie na nas patrzyli i widzieli, jak to wyglądało – mówi piłkarz Legii, Artur Jędrzejczyk.
Zawodnik uważa jednocześnie, że termin meczu z PSV w zaistniałych okolicznościach jest idealny: Legia może postarać się o punkty i zmazać sobotnią, ligową plamę.
– W czwartek czeka na nas PSV, rywal dobry, uznany, trzeba będzie wyjść na boisko, powalczyć, pokazać to, co naprawdę potrafimy. I zdobyć pierwsze punkty w fazie grupowej Ligi Europy – dodaje.
W następnej edycji Ligi Europy udział weźmie drużyna z drugiej ligi portugalskiej. Podobne sytuacje zdarzają się bardzo rzadko, zwłaszcza współcześnie.
Emery po raz piąty, Cash po raz pierwszy! Cud w Stambule się nie zdarzył
Unai Emery prawdziwie jest specjalistą od wygrywania finałów Ligi Europy. Zrobił to już po raz piąty, a prowadzona przez niego Aston Villa, na oczach księcia Williama, po 44 latach znów wniosła europejski puchar. Dołożył do tego cegiełkę i Matty Cash, choć gwiazdą finału reprezentant Polski nie był.