Borussia M’gladbach w poprzednim sezonu zakosztowała smaku gry w Champions League i nic dziwnego, że chciała ponownie do niej awansować także w kampanii 2016-17. Jak się okazało, nie było to dla niemieckiego klubu zbyt duże wyzwanie i bez problemów ograł on dwumeczu Young Boys Berno.
Borussia M’gladbach po raz drugi z rzędu w Lidze Mistrzów (foto: Ł.Skwiot)
Drużyna z Moenchengladbach była jedną z tych, które mogły czuć się pewne awansu już po pierwszym meczu. Oczywiście, w futbolu nie można niczego przesądzać z góry, ale wygrana Borussii w Szwajcarii w stosunku (3:1) dawała podstawy do optymizmu i myślenia o tym, co niemiecką drużynę będzie czekało już w fazie grupowej Champions League.
Jak się jednak okazało, gospodarze nie zadowolili się zwycięstwem w pierwszym meczu i od początku rewanżu dążyli do przypieczętowania awansu, tak by móc spokojnie kontrolować przebieg wydarzeń na boisku i oszczędzać siły na inauguracyjną kolejkę Bundesligi. Cel ten udało się spełnić bardzo szybko, bo już w 9. minucie. W polu karnym gości znalazł się Thorgan Hazard, który z łatwością minął bramkarza i uderzeniem do pustej bramki dał Borussii prowadzenie.
Podopieczni Andre Schuberta nie zamierzali jednak ściągać nogi z hamulca i nawet grając na 70-80 procent, całkowicie dominowali nad rywalem. Na efekty tej przewagi nie trzeba było długo czekać. W 33. minucie na płaskie uderzenie zdecydował się Raffael, a jeszcze przed przerwą ten sam zawodnik podwyższył na 3:0 i było już jasne, że gospodarzom nic złego stać już się nie może. 6:1 w dwumeczu i sprawa definitywnie rozstrzygnięta po trzech połowach.
W drugiej połowie gospodarze nie zamierzali już forsować tempa, ale przy tak słabo dysponowanym rywalu udało się im dołożyć na swoje konto jeszcze jednego gola. Strzelił go Hazard, który celnym strzałem z kilku metrów wykończył udaną akcję swojej drużyny.
4:0 to okazały wynik, jednak zdecydowanie lepiej wygląda „piątka” po stronie zysków. W 77. minucie hatr-tricka na swoim koncie skompletował Raffael, ale to wcale nie było ostatnie trafienie jakie oglądali kibice na Borussia-Park. Kilkadziesiąt sekund później goście zdołali bowiem strzelić gola honorowego. Yoric Ravet spróbował swoich sił z rzutu wolnego i choć jego uderzenie zostało zablokowane, to ten się nie zniechęcił i dobił drugą nogą. Trafił precyzyjnie i Sommer musiał skapitulować.
Wciąż mało? Jak się okazało, gospodarze cały czas byli głodni kolejnych bramek. Grająca już na zupełnym luzie Borussia podwyższyła jeszcze prowadzenie, a konkretnie dokonał tego Thorgan Hazard, który w końcówce dobił rywal i ustalił wynik spotkania na (6:1), a w dwumeczu na (9:2).
Arsenal z awansem do półfinału. Rewanż całkowicie do zapomnienia
Arsenal awansuje do półfinału Ligi Mistrzów i może już skupić się na meczu z Atletico. Konfrontacja ze Sportingiem nie przyniosła zbyt wielu emocji i po mało ciekawym starciu Kanonierzy przystemplowali awans.