Nie było niespodzianki w Manchesterze. Miejscowe City przypieczętowało swój awans do fazy grupowej Ligi Mistrzów, pokonując na swoim boisku Steauę Bukareszt (1:0).
Drużyna Pepa Guardioli zameldowała się w Lidze Mistrzów (foto: Ł.Skwiot)
Losy rywalizacji w tej parze rozstrzygnęły się już przed tygodniem. Podopieczni Pepa Guardioli rozprawili się z rywalem aż (5:0) i raczej nikt nie miał wątpliwości, że w rewanżu na Etihad Stadium Steaua takich strat nie odrobi. Rumuni stawili się w Manchesterze z bardzo mocnym postanowieniem uniknięcia kolejnego blamażu, a przy dobrych wiatrach powalczenia z wyżej notowanym rywalem o remis i w miarę godne pożegnanie się z marzeniami o Champions League.
Goście mogli mieć wiarę w możliwość podjęcia walki, tym bardziej, że wspomniany Guardiola postanowił oszczędzić kilku podstawowych zawodników i dać szansę tym, którzy do tej pory grali mniej. Na boisku mogliśmy więc zobaczyć Joe Harta, Yaya Toure czy Fabiana Delpha.
Drużyna Guardioli nie forsowała tempa, jednak nawet grając na pół gwizdka całkowicie kontrolowała przebieg wydarzeń na boisku. Steaua praktycznie nie istniała na boisku i siła na bronienie bezbramkowego remisu wystarczyło jej do 56. minuty. To właśnie wtedy na listę strzelców wpisał się wspomniany już Delph, który wykorzystał dośrodkowanie Jesusa Navasa i głową pokonał bramkarza rywali.
Jak się okazało, więcej goli na Etihad Stadium już nie oglądaliśmy. Co więcej, im bliżej końca zawodów, tym mniej było emocji, tak jakby piłkarze obu drużyn wyczekiwali końcowego gwizdka polskiego arbitra Pawła Gila. Ten w końcu wybrzmiał i piłkarze Manchesteru City mogli się po nim cieszyć z awansu do fazy grupowej Ligi Mistrzów.
Wskaźniki sprzedaży zwariowały. Tak kibice Arsenalu odpowiedzieli na spudłowany rzut karny Gabriela w finale Ligi Mistrzów
W sobotnim finale Ligi Mistrzów Arsenal musiał uznać wyższość Paris Saint-Germain po serii rzutów karnych. Jednym z piłkarzy Kanonierów, którzy nie wykorzystali jedenastki, był środkowy obrońca, Gabriel Magalhaes. Fani świeżo upieczonych mistrzów Anglii postanowili wesprzeć Brazylijczyka w nietypowy sposób.
Niechlubny rekord. Drużyna Artety zapisała się w historii
W sobotni wieczór Paris Saint-Germain po konkursie rzutów karnych pokonało Arsenal w finale Ligi Mistrzów. Nigdy wcześniej finalista tych rozgrywek nie zanotował tak niskiego posiadania piłki jak Kanonierzy w tym spotkaniu.