Wśród kibiców nie opadły jeszcze emocje po wtorkowym meczu Barcelona – Atletico Madryt. Prezydent drugiego klubu uważa, że sędzia Felix Brych miał po prostu słabszy dzień.
Fernando Torres (po prawej) nie będzie dobrze wspominał meczu z Barceloną (foto: G. Wajda)
Duma Katalonii zwyciężyła na własnym terenie (2:1). Spotkanie wcale nie musiało jednak skończyć się wygraną gospodarzy. To podopieczni Diego Simeone jako pierwsi – za sprawą Fernando Torresa – strzelili gola. Ten sam piłkarz został jednak dwukrotnie ukarany żółtą kartką, co poskutkowało wyrzuceniem go z boiska już w 35. minucie. Sędzia Felix Brych za pokazanie drugiego żółtka był po meczu mocno krytykowany.
– Powiedzieliśmy już, co mieliśmy powiedzieć. Bezsprzecznie sędzia nie był dobry. Wystarczy jednak spojrzeć na historię sędziowania w futbolu, by przekonać się, że takie sytuacje się zdarzają – mówi prezydent Atletico, Enrique Cerezo.
– Czy będziemy się odwoływać od czerwonej kartki Torresa? Nie sądzę (…) Myślimy tylko o rozegraniu meczu i wygranej – kończy.
Rewanżowe spotkanie 1/4 finału Ligi Mistrzów odbędzie się w najbliższą środę w Madrycie.
Arsenal z awansem do półfinału. Rewanż całkowicie do zapomnienia
Arsenal awansuje do półfinału Ligi Mistrzów i może już skupić się na meczu z Atletico. Konfrontacja ze Sportingiem nie przyniosła zbyt wielu emocji i po mało ciekawym starciu Kanonierzy przystemplowali awans.