Siódmy mecz z rzędu, w którym Chelsea zmierzyła się z Liverpoolem, zakończył się remisem. Tym razem padły jednak gole.
Salah znów wszedł w sezon z udziałem w akcji bramkowej. (fot. Reuters)
Nowy sezon, nowi piłkarze, nowe pomysły, nowe nadzieje, ale to samo rozstrzygnięcie. Tak – w ogromnym skrócie – można podsumować starcie obu ekip. Jak poprzednie sześć, przyniosło kompromis. Inaczej niż ostatnie cztery, przyniosło również gole.
Pierwszy padł po znakomitym podaniu Mohameda Salaha do Luisa Diaza. Egipcjanin jak zwykle zaczął rozgrywki od udziału w akcji bramkowej. W siedmiu występach w pierwszej kolejce Premier League zanotował dziesięć trafień i cztery asysty.
12 – Mohamed Salah has been directly involved in 12 goals in seven appearances on MD1 of a Premier League season, scoring eight goals and providing four assists. Guarantee. pic.twitter.com/S3kMZoCl77
Drugi był efektem zgrania głową Bena Chilwella i uderzenia debiutującego w The Blues i lidze Axela Disasiego.
Generalnie z lepszej strony pokazała się Chelsea, ale obie ekipy pozostają niewiadomymi. Po lecie pełnym zmian nadal się zgrywają. No i wciąż potrzebują wzmocnienia linii pomocy.