Mistrzom Francji marzy się powtórzenie wyczynu Realu Madryt, który jako jedyny dotychczas obronił prymat w Lidze Mistrzów.
Niekorzystna historia
Królewscy drugi raz z rzędu triumfowali w Champions League w sezonie 2016-17 (później wygrali jeszcze uszaty puchar w kampanii 2017-18). W tamtych rozgrywkach klub z Parc des Princes z kolei odpadł z Ligi Mistrzów na etapie 1/8 finału po pamiętnym dwumeczu z FC Barceloną (4:0, 1:6). Granatowo-biało-czerwoni byli wówczas już szósty rok w katarskich rękach, ale szczytem ich możliwości był ćwierćfinał. Do pierwszego finału PSG awansowało dopiero w 2020 roku (porażka z Bayernem Monachium 0:1), a wymarzone trofeum wywalczyło pięć lat później. Qatar Sport Investments musiał więc wpompować w Les Rouge-et-Bleu prawie 2 miliardy euro, nim ci stali się najlepszym zespołem Starego Kontynentu.
Teraz przed paryżanami pierwsza próba obrony mistrzowskiego pasa. Pomijając Los Blancos, losy pozostałych czempionów nie wróżą dobrze PSG. Oto jak w trzeciej dekadzie XXI wieku, radzili sobie zwycięzcy Ligi Mistrzów:
2025 – ćwierćfinał (Real Madryt)
2024 – ćwierćfinał (Manchester City)
2023 – półfinał (Real Madryt)
2022 – ćwierćfinał (Chelsea FC)
2021 – ćwierćfinał (Bayern Monachium)
Czy zatem misja, na którą porywają się paryżanie, jest z góry skazana na niepowodzenie? Zdecydowanie nie. Owszem, mistrzowie Francji w fazie ligowej nie grali na miarę swoich możliwości. Słaba końcówka tej części europejskich rozgrywek (trzy mecze bez zwycięstwa), wyrzuciła ich z czołowej ósemki i po raz drugi z rzędu skazała na grę w play-offach. W fazie pucharowej kibice obserwowali już jednak zupełnie inny zespół, który grał, jak na obrońcę prymatu przystało.
Więcej niż trzech muszkieterów
– Jeśli mówimy o to, co pokazujemy jako zespół, to nie ma lepszych od nas – powiedział Luis Enrique przed pierwszym półfinałowym starciem z Bayernem Monachium. Nie można w tym przypadku mówić jednak o bufonadzie hiszpańskiego szkoleniowca, a chłodnej ocenie możliwości jego podopiecznych. W 2026 roku PSG to bowiem w Lidze Mistrzów zupełnie inna drużyna. Les Parisiens wygrali pięć z sześciu meczów, łącznie strzelając 17 goli. W pełni kontrolowali przebieg rywalizacji z AS Monaco w 1/16 finału (5:4), nie dali szans Chelsea FC w 1/8 finału (8:2), a także dali solidną lekcję Liverpoolowi w 1/4 (4:0). Każda z ekip, w drodze do najlepszej czwórki, miała mniejsze bądź większe wahania formy. Każda, poza PSG.
Malgré la régularité du Bayern Munich cette saison, Luis Enrique estime que son équipe reste la meilleure d'Europe avant la demi-finale aller de Ligue des champions, ce mardi (21 heures) au Parc des Princes pic.twitter.com/0DW5SqQG1V
Pewność siebie trenera udziela się również jego piłkarzom. – To będzie trudny mecz, bo rywal jest w znakomitej formie. My jednak jesteśmy PSG, jesteśmy zdolni do wszystkiego – powiedział przed potyczką z Bayernem, Chwicza Kwaracchelia. Wkład gruzińskiego skrzydłowego w sukcesy mistrzów Francji na arenie międzynarodowej jest niepodważalny (osiem goli i pięć asyst). Co istotne, do siatki rywali trafiał pięciokrotnie (do tego zanotował dwie asysty) wiosną 2026. – Czuję się świetnie, jestem w dobrej dyspozycji – przyznał na konferencji prasowej 49-krtony reprezentant Gruzji, ale od razu dodał: – Razem dokonaliśmy fantastycznych rzeczy, a ja jestem tego częścią.
🎙️ "Je me sens très bien, j'ai une bonne condition et c'est grâce à l'équipe. On a fait des choses fantastiques ensemble et je fais partie de ce collectif. Demain, les deux meilleures équipes vont s'affronter"https://t.co/uMXVo5sE71pic.twitter.com/sbiL7Du6pK
„Zespołowość” to największa siła drużyny Luisa Enrique. Za 38 goli, które jego ekipa strzeliła w bieżącym sezonie Ligi Mistrzów, odpowiadało aż 13 piłkarzy. Na scenie znajdowało się wystarczająco dużo miejsca dla każdego z graczy. Pierwsze starcie z Monaco (3:2) to popis Desire Doue, który zaliczył dwa trafienia. Potyczka z Chelsea (5:2) to show „Kvaradony”, który do dwóch bramek dołożył asystę. W rewanżu, paradoksalnie, mimo wysokiego wyniku (3:0) błysnął bramkarz Matwiej Safonow, który zanotował aż dziewięć udanych interwencji. W domowej rywalizacji z LFC (2:0) klasą dla siebie było trio środkowych pomocników (Joao Neves, Vitinha i Warren Zaire-Emery). Na Anfield zaś przypomniał o sobie Ousmane Dembele, który dwa razy skarcił The Reds. Zasada „jeden za wszystkich, wszyscy za jednego” w Parku Książąt funkcjonuje już drugi sezon. Z tą różnicą, że muszkieterów jest ponad 11.
Przesłanie Luisa Enrique
Pytanie, jak PSG odnajdzie się w nowej rzeczywistości, jako obrońca prymatu, a nie pretendent? – Ubiegłoroczne zwycięstwo było ulgą. Teraz nasza motywacja jest zupełnie inna – stwierdził Enrique. Jego gracze po ubiegłorocznej wiktorii nie są jak tłuste koty. Wciąż zdają się być raczej głodnymi psami. – W dalszym ciągu jesteśmy głodni zwycięstw – zapewnił w rozmowie z oficjalną stroną internetową PSG, Willian Pacho. I jest to niewątpliwie głos całej szatni, a nie jedynie ekwadorskiego obrońcy.
My jesteśmy PSG, jesteśmy zdolni do wszystkiego
Pojedynek z Bayernem Monachium, który już zapewnił sobie tytuł mistrza Niemiec, a w ćwierćfinale w wielkim stylu rozprawił się z Realem Madryt, jawi się jako przedwczesny finał. Bukmacherzy właśnie w Bawarczykach widzą głównego kandydata do triumfu w najbardziej prestiżowych rozgrywkach europejskich (kurs 7/4). W Paryżu jednak, przy wielkim szacunku do klasy rywala, nikt nie przejmuje się prognozami ekspertów. PSG bowiem też ma spokojną głowę, jeśli chodzi o Ligue 1. W miniony weekend Les Parisiens, grając w mocno rezerwowym składzie, pokonali pewnie Angers 3:0 i dzięki remisowi RC Lens z Brest FC (3:3), powiększyli przewagę w tabeli do sześciu punktów cztery kolejki przed końcem sezonu. Po raz pierwszy od maja 2025 Luis Enrique będzie miał również do dyspozycji wszystkich najistotniejszych piłkarzy. Dlatego też pewność siebie szkoleniowca z Asturii nikogo nie może dziwić.
– To dwie najlepsze drużyny w Europie. Pod względem regularności, Bayern może trochę nas wyprzedzać, bo przegrał tylko dwa spotkania. Patrząc jednak na to, co pokazujemy, nie ma lepszej drużyny od nas – podkreślił 55-letni trener przed pierwszym gwizdkiem arbitra. I to jest w stolicy Francji przesłanie na dwa najbliższe tygodnie.
Wraca sprawa zachowania Prestianniego. UEFA podjęła decyzję
W 1/16 finału tej edycji Ligi Mistrzów doszło do spięcia Viniciusa z Gianluką Prestiannim, w którym ten drugi miał znieważyć Brazylijczyka. Zapadła ostateczna decyzja w tej sprawie.