Matty Cash i spółka nie pozostawili złudzeń rywalowi z Półwyspu Apenińskiego, wygrywając na własnym boisku aż 4:0.
Już po pierwszym spotkaniu sprawa awansu wydawała się niemal przesądzona. Przed tygodniem podopieczni Unaia Emery’ego rozprawili się na wyjeździe z Bolonią 3:1. Włosi musieliby więc wspiąć się na wyżyny, aby odwrócić losy rywalizacji – obyło się jednak bez zaskoczeń. Nie było ich na to w czwartkowy wieczór stać.
The Villans” objęli prowadzenie w 16. minucie. Do siatki futbolówkę skierował Ollie Watkins, któremu dogrywał Morgan Rogers. W 25. minucie gospodarze mieli doskonałą okazję, aby podwyższyć prowadzenie, lecz rzut karny zmarnował asystujący przy pierwszym trafieniu Rogers.
Już minutę później cieszyli się jednak po raz drugi – tym razem Federico Ravaglię, który wskoczył między słupki pod nieobecność kontuzjowanego Łukasza Skorupskiego, pokonał Emiliano Buendia po podaniu Lucasa Digne.
W 39. minucie Aston Villa zdobyła trzecią bramkę. Ładnym uderzeniem z ostrego kąta popisał się ten, który wcześniej zmarnował jedenastkę – Rogers.
Morgan Rogers zdaje się rozstrzygać sprawy awansu! Aston Villa prowadzi już 6:1 z Bologną! 🤯
Na kolejego gola przyszło nam czekać aż do 89. minuty, gdy Ezri Konsa ustalił wynik spotkania na 4:0.
Ekipa Matty’ego Casha zameldowała się w półfinale Ligi Europy, gdzie czeka ją konfrontacja z Nottingham Forest, które wyrzuciło za burtę „polskie” FC Porto. (FT)
Gdy po 25. minutach, Real Betis prowadził z SC Bragą 2:0, wydawało się, że w Sewilli może dojść do deklasacji. Tymczasem Portugalczycy zszokowali wszystkich, w drugiej połowie odrabiając straty!