– Mam nadzieję, że reprezentacja będzie wygrywała. Euro zbliża się wielkimi krokami i oczekiwania wobec nas są ogromne. Jesteśmy im w stanie sprostać – zadeklarował Wojciech Szczęsny, w tej chwili bramkarz numer jeden w kadrze Franciszka Smudy.
Na mecze z Argentyną (5 czerwca) i Francją (9 czerwca) do bramki zostali powołani Grzegorz Sandomierski i właśnie Szczęsny. Od dawna mówi się, że Polska ma dobrych bramkarzy. Smuda nie lubi Artura Boruca, stracił przekonanie do Tomasza Kuszczaka, a Przemysław Tytoń i Łukasz Fabiański w tej chwili są kontuzjowani. Smuda trenował kiedyś w Widzewie ojca Wojciecha – Macieja Szczęsnego – i darzy młodego sentymentem. Z drugiej strony Szczęsny junior niczego nie dostał w prezencie. Kończył sezon jako pierwszy bramkarz Arsenalu Londyn, więc nikogo nie dziwi, że jest powołany i to w tej chwili główny faworyt do stanięcia między polskimi słupkami podczas przyszłorocznych mistrzostw Europy.
– Chcę potwierdzić, że w bramce trener nie musi eksperymentować. Ogłądałem mecze kadry z Litwą i Grecją. Nie byłem pod wrażeniem, bo nie wyglądało to jak powinno. Ale jestem częścią tej reprezentacji, więc podchodzę do tego zbyt emocjonalnie. Teraz zagramy z Argentyną i Francją. Tylko takimi meczami jesteśmy w stanie odpowiednio przygotować się do Euro. Nawet, jeżeli te zespoły nie przyjadą w optymalnych składach. Na Legii powinny być pełne trybuny i fajna atmosfera. Dla odmiany wolałbym zagrać drugi mecz w Gdańsku, na otwarcie stadionu. Z drugiej strony jestem pewny, że na Legii będzie bardzo fajna atmosfera – mówił 21-letni golkiper.
Jego Arsenal zakończył rozgrywki Premiership dopiero na czwartej pozycji, choć długo walczył nawet o główną wygraną.
– Ostatnio w klubie nie było tak jak byśmy sobie wszyscy życzyli. Pod koniec sezonu nastroje były takie, że wszyscy chcieliśmy wakacji. Liczyliśmy na mistrzostwo, a dostaliśmy kopniaka w dupę, jestem bardzo rozczarowany. Pod koniec wszystko się zepsuło. Straciliśmy formę, może kondycję. Mam nadzieję rozegrać dwa dobre mecze w Warszawie i udać się na zasłużone wakacje. Kilka pozytywnych wyników i atmosfera wokół reprezentacji się zmieni. Musimy ustabilizować skład. Grałem w reprezentacji dopiero dwa mecze, ale zawsze miałem przed sobą innych obrońców. Bramkarzowi gra się lepiej, kiedy ma wykrystalizowaną obronę. Kiedy wie, kogo ma przed sobą. Poświęcam wakacje przyjeżdżając na zgrupowanie, ale uwielbiam grać w reprezentacji. Moi trzej klubowi koledzy z Arsenalu nie są zadowoleni, że muszą do nas przyjechać. Woleliby tego meczu nie grać i chcieliby udać się na wakacje, a jeszcze muszą zagrać mecz towarzyski kilka dni po znacznie ważniejszym dla nich o punkty. My będziemy bardziej zmobilizowani – powiedział Szczęsny. W połowie sezonu doznał kontuzji palca, która nie pozwoliła mu dokończyć meczu Ligi Mistrzów z Barceloną i w ogóle wyłączyła go na kilka tygodni. Wrócił jednak do bramki. Arsene Wenger nie miał wątpliwości, kto aktualnie jest numerem jeden w Arsenalu.
– Palec jeszcze czasem mnie boli, ale łapie piłkę i to najważniejsze – mówił 21-letni bramkarz pokazując wciąż powiększoną kończynę. We wtorkowy wieczór TVN wyemitował program Kuby Wojewódzkiego, w którym Szczęsny wystąpił w roli gościa.
– Czy jestem w związku z tym przygotowany na docinki kolegów? Jestem – uśmiechnął się szeroko. – Czy mam przygotowane odpowiedzi? Nie. Tak jak i teraz – dodał.
Porto lepsze od ekipy Goncalo Feio! Grało polskie trio
Smoki z reprezentantami Polski w składzie pokonali Tondelę 2:0 prowadzoną przez Goncalo Feio. Tym razem jednak żaden z naszych zawodników nie zanotował liczb w postaci bramki bądź asysty.
Polak może odejść z niemieckiego klubu. Trafi do Bundesligi?
Kontrakt Michała Karbownika z Herthą Berlin wygasa już za niespełna dwa miesiące. Niewykluczone, że były piłkarz Legii Warszawa zdecyduje się na zmianę otoczenia.
Portugalczycy ocenili występ polskiego trio z Porto w meczu z Estorilem
FC Porto pokonało wczoraj Estoril 3:1 i umocniło się na pozycji lidera ligi portugalskiej. Trener Francesco Farioli postawił na tercet reprezentantów Polski od pierwszej minuty. Jak zagrali Jan Bednarek, Jakub Kiwior oraz Oskar Pietuszewski?