Wielkie emocje w Lyonie! Manchester United dał się zaskoczyć w ostatnich sekundach
Za nami hitowa potyczka w ćwierćfinale Ligi Europy! Olympique Lyon rzutem na taśmę wywalczył remis i nie pozwolił Czerwonym Diabłom na posiadanie jakiejkolwiek zaliczki bramkowej przed rewanżem w Teatrze Marzeń.
Zaczęło się jednak od kolejnego błędu Andre Onany. Golkiper Red Devils przed meczem wdał się w mocną wymianę zdań z Nemanją Maticiem, który określił Kameruńczyka mianem „jednego z najgorszych bramkarzy w historii Manchesteru United”.
Doświadczony pomocnik mógł uśmiechnąć się pod nosem widząc fatalną próbę interwencji Onany przy dośrodkowaniu Thiago Almady z rzutu wolnego. Ostre wstrzelenie piłki przez Argentyńczyka całkowicie zmyliło golkipera Czerwonych Diabłów.
ONANA DAŁ SIĘ ZASKOCZYĆ 🚨
Lyon prowadzi z Manchesterem United po trafieniu Thiago Almady ⚽
Tuż przed gwizdkiem kończącym pierwszą połowę wyrównać zdołał Leny Yoro. Francuski stoper dobrze wykorzystał strzał Manuela Ugarte, który zamienił się w celne podanie na głowę reprezentanta Les Bleus.
United długo biło głową w mur, ale nareszcie objęło prowadzenie, kiedy w 88. minucie „chytrym” uderzeniem głową popisał się Joshua Zirkzee. Holender wykorzystał niesamowite „ciasteczko” od Bruno Fernandesa i dał ważną wygraną swojemu zespołowi.
Wydawało się, że to trafienie ustaliło nam finalny rezultat meczu. Nic bardziej mylnego! W ostatnich sekundach kolejną niepewną paradę Andre Onany wykorzystał Rayan Cherki. Piekielnie utalentowany pomocnik dopadł do „wyplutej” przez Kameruńczyka futbolówki i wpakował ją do siatki.
Piłkarze Rubena Amorima mogą sobie pluć w brodę, bo byli o malutki krok od skutecznego odwrócenia losów spotkania, ale ostatecznie znów nie dowieźli przewagi do ostatniego gwizdka arbitra. Za tydzień losy awansu rozstrzygną się już na Old Trafford, które w obliczu remisowego wyniku, na pewno może okazać się sporym atutem dla 20-krotnych mistrzów Anglii.
W następnej edycji Ligi Europy udział weźmie drużyna z drugiej ligi portugalskiej. Podobne sytuacje zdarzają się bardzo rzadko, zwłaszcza współcześnie.
Emery po raz piąty, Cash po raz pierwszy! Cud w Stambule się nie zdarzył
Unai Emery prawdziwie jest specjalistą od wygrywania finałów Ligi Europy. Zrobił to już po raz piąty, a prowadzona przez niego Aston Villa, na oczach księcia Williama, po 44 latach znów wniosła europejski puchar. Dołożył do tego cegiełkę i Matty Cash, choć gwiazdą finału reprezentant Polski nie był.