W środowy wieczór na stadionie przy Łazienkowskiej w Warszawie zostanie rozegrany rewanżowy mecz pomiędzy Legią a AS Trencin. Trener słowackiej ekipy zapowiada walkę do końca.
Czy piłkarze z Trenczyna dadzą się Legii we znaki?
Przed tygodniem lepsi byli warszawianie, którzy w Żylinie pokonali AS Trencin po golu Nemanji Nikolicia (1:0). Legia jest więc przed rewanżowym meczem III rundy eliminacji Ligi Mistrzów w całkiem dobrej sytuacji. Co na to trener rywali, Martin Sevela?
– Nie będzie kalkulacji. Fakt, że poprzedni mecz przegraliśmy, nie powoduje, że możemy zacząć od gry defensywnej. Zależy nam na szybkim ataku – zaznacza trener zespołu z Trenczyna. – Kto widział nasze poprzednie mecze, wie że tak wygląda nasza typowa gra. Tydzień temu zawiodła efektywność, tym razem chcemy zwyciężyć i w związku z tym od razu przystąpić do ataku – dodaje szkoleniowiec.
Po pierwszym spotkaniu Słowacy byli pod wrażeniem dopingu warszawskich kibiców. W środę na Ł3 z pewnością będzie o wiele głośniej niż w Żylinie. – Dla nas jako dla graczy lepiej jest gracz przy pełnych trybunach. To tworzy atmosferę i widowisko. Nie jest to dla nas stresujące, więc atmosfera, jaka panuje na meczach w Warszawie, będzie na pewno motywująca – zaznacza skrzydłowy Jakub Holubek.
Początek środowego spotkania o godzinie 20:45. Transmisję przeprowadzi Polsat Sport. Na PilkaNozna.pl będzie można śledzić tekstową relację live.
Wskaźniki sprzedaży zwariowały. Tak kibice Arsenalu odpowiedzieli na spudłowany rzut karny Gabriela w finale Ligi Mistrzów
W sobotnim finale Ligi Mistrzów Arsenal musiał uznać wyższość Paris Saint-Germain po serii rzutów karnych. Jednym z piłkarzy Kanonierów, którzy nie wykorzystali jedenastki, był środkowy obrońca, Gabriel Magalhaes. Fani świeżo upieczonych mistrzów Anglii postanowili wesprzeć Brazylijczyka w nietypowy sposób.
Niechlubny rekord. Drużyna Artety zapisała się w historii
W sobotni wieczór Paris Saint-Germain po konkursie rzutów karnych pokonało Arsenal w finale Ligi Mistrzów. Nigdy wcześniej finalista tych rozgrywek nie zanotował tak niskiego posiadania piłki jak Kanonierzy w tym spotkaniu.