Mecze o krajowe Superpuchary praktycznie w każdym normalnym europejskim kraju cieszą się wielką popularnością i są dla kibiców okazją do świętowania. W Polsce, ranga tego spotkania jest bardzo niska, o czym najlepiej świadczy starcie Śląska Wrocław z Legią Warszawa.
Oba zespoły spotkały się ze sobą na Pepsi Arenie, a ich zmagania śledziła z trybun garstka fanów. Na ceremonii dekoracji zwycięzców stadion już kompletnie świecił pustkami. Zdaniem Jana Urbana, szkoleniowca Wojskowych, tego typu mecze powinny promować polski futbol, a nie pogrążać.
– Wystarczy spojrzeć na trybuny i przekonać się, że to nie była dobra promocja polskiej ligi. Uważam, że decyzja o rozegraniu tego meczu na naszym stadionie była błędna – powiedział Urban.
– To pokazuje brak szacunku do tego trofeum. Mogliśmy zagrać mecz i rewanż lub spotkanie na neutralnym terenie, bo wówczas dopisaliby kibice i stworzyliby świetną atmosferę – dodał.
Śląsk Wrocław przegrał z Wisłą Kraków 1:2 w meczu 9. kolejki PKO BP Ekstraklasy po golu w doliczonym czasie gry. Szkoleniowiec wrocławian, Ante Simundza miał jednak duże wątpliwości, czy trafienie to powinno zostać uznane.