Siedem goli, czerwona kartka, sędziowska kontrowersja, emocje i zwroty akcji. Ten mecz miał wszystko i spokojnie może rywalizować o miano najlepszego w całym sezonie. Legia Warszawa pokonała 4:3 Pogoń Szczecin w zaległym meczu 6. kolejki Ekstraklasy.
W pierwszej połowie byliśmy świadkami wyrównanego widowiska. Strzelała Pogoń, strzelała też Legia. W 29. minucie po szybkim kontrataku wynik otworzył Kamil Grosicki. Chwilę później Tomas Pekhart uderzeniem głową po równie koronkowej akcji doprowadził do wyrównania. Legionistów w odrabianiu bramkowych strat nie powstrzymała nawet czerwona kartka Artura Jędrzejczyka.
Pod koniec pierwszej połowy „Jędza” starł się z Efthymiosem Koulourisem. Obydwaj upadli na murawę po walce o piłkę, po czym Grek złapał za stopę chcącego szybko się podnieść Jędrzejczyka, symulując przy tym faul. Niemniej arbitrzy inaczej zinterpretowali całe zajście. W opinii sędziów Tomasza Musiała i zasiadającego na VAR Bartosza Frankowskiego były reprezentant Polski podeptał napastnika Portowców i wyleciał z boiska.
Jędrzejczyk wpadł w furię, wdawał się w pyskówki, nie chciał zejść do szatni. Jego koledzy z drużyny zachowali natomiast stoicki spokój. I nawet jak po przerwie tracili kolejne bramki, grając przecież w osłabieniu, nie załamali się i, co więcej, przechylili szalę zwycięstwa na swoją korzyść.
W 51. minucie błąd Josue w środku pola wykorzystał Koulouris. W odpowiedzi legioniści przypuścili szturm na bramkę strzeżoną przez Valentina Cojocaru i dopięli swego w 69. minucie, kiedy to Paweł Wszołek do asysty przy golu Pekharta dołożył efektowne trafienie głową. Już dwie minuty później szczecinianie znowu wyszli na prowadzenie za sprawą uderzenia z dystansu autorstwa Wahana Biczachczjana.
Ostatnie słowo, a raczej ostatnie dwa słowa, należały jednak do Legii. W 78. minucie Juergen Elitim strzelił zza pola karnego, piłka po drodze odbiła się rykoszetem od Mariusza Malca i zatrzepotała w siatce. Pięć minut później Steve Kapuadi po dośrodkowaniu Elitima pogrążył Pogoń.
Podopieczni Kosty Runjaicia mają niezliczone powody do zadowolenia. Odwrócili wynik meczu, pomimo niekorzystnych okoliczności. Wciąż pozostają niepokonani w lidze. Przełamali blisko sześcioletnią serię bez zwycięstwa w Szczecinie. Wreszcie – są nowymi liderami Ekstraklasy.