Szczęsny wraca z emerytury zanim zdążył wygodnie rozsiąść się w bujanym fotelu [KOMENTARZ]
Wojciech Szczęsny zostanie piłkarzem Barcelony. Całkiem nieźle jak na człowieka, który był już na emeryturze. Aczkolwiek niezbyt długo, co dowodzi, że decyzja o zakończeniu piłkarskiej kariery może nie tyle nie została przemyślana, niemniej rozsądna też nie była.
Jeszcze raz okazało się zatem, że warto słuchać tych (Zbigniew Boniek, Michał Probierz), którzy w piłkę grali, ale już dawno nie grają. Bo wiedzą co jest po jednej stronie, jak Szczęsny, i wiedzą co jest po drugiej – czego kilka tygodni temu o Szczęsnym powiedzieć nie było można. Niewykluczone, że jest to teoria nieco naciągana, w końcu Szczęsny z emerytury powrócił zanim zdążył wygodnie rozsiąść się w bujanym fotelu, w każdym razie najistotniejsze, że o tym co jest po drugiej stronie przekona się później. To mu nie ucieknie, na pewno zdąży.
Jerzy Pilch pisał, że człowiek żyje po to, aby pracować, aby robić to, co umie najlepiej. To zawsze jest zatem smutne, gdy ktoś świadomie rezygnuje ze swojego talentu. I dobrze stało się, że Szczęsny zawrócił z tej drogi, nawet jeśli tylko na kilka miesięcy. Zresztą, czy na kilka miesięcy to się jeszcze okaże. Na razie na kilka miesięcy, poza czerwcową granicę lepiej nie wykraczać. Nie w wieku i na boiskowej pozycji Szczęsnego. I w ogóle nie w przypadku Szczęsnego, czego dowodem ostatnie tygodnie.
Będzie to wielka sprawa móc oglądać dwóch Polaków w barwach tak wielkiego klubu, jakim jest Barcelona. W naszej piłce nie jest to codzienność, wręcz nie zdarzyło się to wcześniej. Naturalnie od razu przychodzą na myśl występy polskiego tria w Dortmundzie, tyle że Borussia to jednak nie ten rozmiar kapelusza co Duma Katalonii. Te kluby chodzą w innej wadze, nawet jeśli to niemiecki zespół wystąpił w ostatnim finale Ligi Mistrzów.
Z opóźnieniem przeczytałem tekst Leszka Milewskiego pod tytułem „Sen o Widzewie”. Zaczyna się tak: „Ukułem kiedyś myśl, według której na Widzewie zawsze trwa mecz z Borussią Dortmund. Wchodzisz na stadion, patrzysz na murawę – składy jakby inne. Nie widać Łapińskiego, Citki. Nie widać Sammera, Rickena. Ale jeśli tylko odpowiednio zmrużysz oczy, są. Są jako cień zdarzeń, są jako wieczny punkt odniesienia. Wieczny punkt odniesienia, w którym przyszły triumfator Ligi Mistrzów w końcówce wali po autach, by wywieźć ze skromnej Łodzi remis”.
Optymistyczna elegia dla Legii [Felieton Zbigniewa Rokity]
Kilka lat temu pewien komentator nieco się zagalopował nazywając mecz Piasta z Legią derbami Polski. Dziś na zasadzie „odwróć tabelę, Legia i Piast na czele” to raczej mecze o awans do I ligi, które ku mojemu, jako kibicowi Piasta,
zadowoleniu, Piastunki przegrały. Legia bije własne antyrekordy, ja jednak odczuwam dysonans.
Konsternacja. Które oblicze reprezentacji jest prawdziwe?
Pytanie które oblicze reprezentacji Polski jest prawdziwe? To z piątku przeciw Holandii, która nas uwiodło, czy to z poniedziałku, z koszmarnego meczu na Malcie, które nas przestraszyło?
Lewandowski zatańczył do muzyki Probierza [KOMENTARZ]
Robert Lewandowski w sprawie pozbawienia go opaski kapitana reprezentacji Polski zatańczył tak, jak mu zagrano. Został wskazany palcem przez selekcjonera jako zły kapitan kadry, zawieszając karierę reprezentacyjną, decyzję Michała Probierza jeszcze podżyrował.
Wisienka na neapolitańskim torcie. Czy Napoli nie odda już prowadzenia w Serie A?
Przed nami najbardziej pasjonująca końcówka sezonu Serie A w XXI wieku! Zarówno lider SSC Napoli (79 punktów), jak i wicelider Inter (78) do finiszu przystępują wyczerpane fizycznie i psychicznie. Oba zespoły są jednak gotowe na wykonanie tego ostatniego, decydującego kroku.