FK Astana wygrała 4:3 z Celtikiem Glasgow w IV rundzie eliminacji Ligi Mistrzów, ale to Szkoci awansowali do fazy grupowej Champions League.
Być może tłumaczenia o trudach podróży i braku przygotowania do gry na sztucznej murawie, profesjonalnym sportowcom nie przystoją, ale Celtic pokazał dziś, że nie jest to takie oczywiste. W pierwszym meczu Szkoci wygrali u siebie aż 5:0 i byli zespołem o kilka klas lepszym od Astany. W Kazachstanie zaś musieli przełknąć gorycz porażki.
Nie należy także zakładać, że przyczyną słabszej postawy Celticu było wystawienie rezerwowego składu, ponieważ Szkoci zagrali właściwie w najmocniejszym zestawieniu. Do przerwy remisowali 1:1 po trafieniach Kristoffera Ajera (samobójczym) i Scotta Sinclaira, ale w drugiej połowie Kazachowie zdobyli trzy bramki. Gole strzelali Sierikżan Mużykow i dwa Patrick Twumasi. W tym momencie Astana wierzyła w awans, choć potrzebowała jeszcze trzech trafień. Po golu strzelili jednak Oliver Ntcham i Leigh Griffiths, dzięki czemu Astana wygrała tylko 4:3.
Celtic Glasgow został więc pierwszym zespołem, który poprzez kwalifikacje wywalczył sobie awans do fazy grupowej Ligi Mistrzów. Mistrzowie Kazachstanu zaś zagrają w Lidze Europy.
Wskaźniki sprzedaży zwariowały. Tak kibice Arsenalu odpowiedzieli na spudłowany rzut karny Gabriela w finale Ligi Mistrzów
W sobotnim finale Ligi Mistrzów Arsenal musiał uznać wyższość Paris Saint-Germain po serii rzutów karnych. Jednym z piłkarzy Kanonierów, którzy nie wykorzystali jedenastki, był środkowy obrońca, Gabriel Magalhaes. Fani świeżo upieczonych mistrzów Anglii postanowili wesprzeć Brazylijczyka w nietypowy sposób.
Niechlubny rekord. Drużyna Artety zapisała się w historii
W sobotni wieczór Paris Saint-Germain po konkursie rzutów karnych pokonało Arsenal w finale Ligi Mistrzów. Nigdy wcześniej finalista tych rozgrywek nie zanotował tak niskiego posiadania piłki jak Kanonierzy w tym spotkaniu.