Michał Żewłakow jest tym zawodnikiem, który Spartaka Moskwa na pewno się nie przestraszy. Były obrońca reprezentacji Polski na europejskiej arenie rywalizował z dużo bardziej renomowanymi rywalami.
– Rosyjskie kluby są bogate, ale często przepłacają za swoich piłkarzy. Dlatego te wszystkie zera, które przewijają się przy zawodnikach Spartaka i milionowy budżet tego klubu przyjmuję z dużym spokojem. Zresztą, przed meczem z Gaziantepsporem też słyszałem opinie, że Turcy są od nas lepsi – powiedział Żewłakow.
W swojej karierze Żewłakow rozegrał 102 spotkania w reprezentacji Polski. Ponadto w barwach Anderlechtu Bruksela i Olympiakosu Pireus rywalizował na najwyższym europejskim poziomie. 35-letni defensor grał między innymi przeciwko Raulowi i Didierowi Drogbie. Dlatego graczy ofensywnych Spartaka na pewno się nie przestraszy.
W następnej edycji Ligi Europy udział weźmie drużyna z drugiej ligi portugalskiej. Podobne sytuacje zdarzają się bardzo rzadko, zwłaszcza współcześnie.
Emery po raz piąty, Cash po raz pierwszy! Cud w Stambule się nie zdarzył
Unai Emery prawdziwie jest specjalistą od wygrywania finałów Ligi Europy. Zrobił to już po raz piąty, a prowadzona przez niego Aston Villa, na oczach księcia Williama, po 44 latach znów wniosła europejski puchar. Dołożył do tego cegiełkę i Matty Cash, choć gwiazdą finału reprezentant Polski nie był.