Spotkanie ze Spartakiem w podstawowym składzie rozpoczęli zawodnicy aspirujący do wyjściowej jedenastki – szansę otrzymali m.in. Dickson Choto, Inaki Astiz oraz Tomasz Kiełbowicz, który pełnił funkcję kapitana.
Legioniści grali odważnie i prezentowali się lepiej od słowackiego przeciwnika. Ambitne akcje warszawian zawodnicy Spartaka zatrzymywali agresywnymi faulami. Po jednym z nich ucierpiał Jakub Kosecki. Młody skrzydłowy doznał urazu, który wyeliminował go z dalszego występu w tym meczu. Za „Kosę” Maciej Skorża posłał do gry Michała Kucharczyka.
Strata Kuby nie ostudziła zapału legionistów, którzy za wszelką cenę dążyli do pokonania golkipera rywali. Ostatecznie warszawiacy dopięli swego i pewnie pokonali rywala 3:1, mimo że do 66. minuty przegrywali 0:1.
Spartak Trnawa: 22. Martin Raska – 2. Peter Cvirik, 4. Michal Habanek, 6. Roman Prohazka, 11. Karol Pavelka (58′ 17. Patrik Carnota), 13. Peter Kuracka (68′ 26. Ivan Schranz), 18. Lubos Hanzel, 19. Radoslav Ciprys (46′ 10. Riste Naumov), 21. Miroslav Karhan, 25. Martin Svec, 33. Michal Gasparik
Legia Warszawa: 84. Wojciech Skaba (46′, 29. Jakub Szumski) – 25. Jakub Rzeźniczak, 4. Dickson Choto, 15. Inaki Astiz, 11. Tomasz Kiełbowicz – 9. Aleksander Jagiełło (46′, 2. Artur Jędrzejczyk), 24. Dominik Furman (68′, 21. Ivica Vrdoljak), 35. Daniel Łukasik (68′, 5. Janusz Gol), 26. Bartosz Żurek (68′ 27. Rafał Wolski), 20. Jakub Kosecki ((12′ 18. Michał Kucharczyk) 68′ 31. Maciej Rybus) – 7. Michal Hubnik (68′ 33. Michał Żyro).
Konstantinos Sotiriou doznał groźnie wyglądającej kontuzji podczas spotkania między Radomiakiem a Koroną Kielce. O szczegółach na pomeczowej konferencji prasowej opowiedział trener Jacek Zieliński.
Marek Papszun prowadził Legię Warszawa w trzech meczach, ale żadnego Wojskowi nie potrafili wygrać. Doświadczony szkoleniowiec zastanawia się nad tym stanem rzeczy.
Legia Warszawa nie wygrała już 12 meczu z rzędu, czym pobiła negatywny rekord z 1966 r. Po remisie z GKS Katowice, kibice Wojskowych znów dali pokazać swojemu niezadowoleniu, co nie spodobało się niektórym graczom stołecznego klubu.
13-ego w piątek, ani GKS, ani Legia nie potrafiły w Katowicach przechylić szali na swoją stronę. Bliżsi tego byli jednak gospodarze i to oni mogą bardziej pluć sobie w brodę.