Cristiano Ronaldo słowami o tym, że ma dość Hiszpanii i tamtejszego systemu podatkowego, przez co zamierza opuścić kraj, rozpoczął prawdopodobnie jedną z najdłuższych i najbardziej nużących nowel transferowych w historii.
Cristiano Ronaldo szuka nowego klubu (fot. Cezary Musiał)
Hiszpański fiskus oskarżył Ronaldo o oszustwa podatkowe na kwotę blisko 15 milionów euro. Zdaniem „Marki” Portugalczyk ma dość życia w Hiszpanii i zamierza poszukać nowego pracodawcy. Szybko pojawiły się więc plotki łączące go z każdym klubem, którego stać na zapłacenie 400 milionów euro, bo tyle podobno oczekuje Real Madryt.
Nazwy Manchester City czy Paris St. Germain będą pojawiały się pewnie w każdej plotce, ale dość niespodziewanie dzisiejsza „La Gazzetta dello Sport” poinformowała, że Carlo Ancelotti ponownie chciałby pracować z Portugalczykiem. Problemy tylko w tym, że Bayernu Monachium raczej nie stać na zapłacenie tak horrendalnej sumy za Ronaldo. Ciekawe za to, jak oba kluby zareagowałyby na możliwość obniżenia ceny mistrza Europy poprzez włączenie do transakcji Roberta Lewandowskiego, o którego Real zabiega od dłuższego czasu.
Ancelotti doskonale zna Ronaldo ze wspólnej pracy w Realu, który Włoch prowadził w latach 2013-2015. Były to bardzo owocne lata, ponieważ w tym czasie „Królewscy” zdobyli Puchar Europy, Puchar Króla i klubowe mistrzostwo świata. Zabrakło tylko mistrzostwa Hiszpanii.
Barcelona i Atletico będą musiały obejść się smakiem? Oto priorytet transferowy Jose Mourinho!
Nie Barcelona, nie Atletico, a… Real Madryt? Niewykluczone, że właśnie to będzie nowy pracodawca Bernardo Silvy, który po 9 latach odchodzi z Manchesteru City. Entuzjastą sprowadzenia go na Santiago Bernabeu jest sam Jose Mourinho.
Wczoraj Real Madryt w niecodzienny sposób poinformował oficjalnie o ofercie za Juliana Alvareza. Argentyński dziennikarz twierdzi jednak, że takiej propozycji ze strony Królewskich nie było.