Bardzo blisko niespodzianki było podczas spotkania PSV Eindhoven z Hapoelem Tel-Awiw. Gospodarze przegrywali już 1:3, ale ostatecznie zdołali doprowadzić do remisu.
Nieoczekiwanie Hapoel zagrał bardzo odważnie z holenderskim gigantem. W 48. minucie było 3:1 dla gości, a bramki dla Hapoelu zdobywali Omar Damari oraz Toto Tamuz (dwa gole).
PSV nie poddało się i już w 59. minucie zdobyło kontaktowego gola. Na listę strzelców wpisał się Ola Toivonen. Na trzy minuty przed końcem remis gospodarzom zapewnił Kevin Strootman.
Ten remis jest bardzo cenny dla Legii Warszawa. Dzięki ambitnej grze PSV polski klub ma już zapewniony awans do kolejnej rundy Ligi Europy.
W następnej edycji Ligi Europy udział weźmie drużyna z drugiej ligi portugalskiej. Podobne sytuacje zdarzają się bardzo rzadko, zwłaszcza współcześnie.
Emery po raz piąty, Cash po raz pierwszy! Cud w Stambule się nie zdarzył
Unai Emery prawdziwie jest specjalistą od wygrywania finałów Ligi Europy. Zrobił to już po raz piąty, a prowadzona przez niego Aston Villa, na oczach księcia Williama, po 44 latach znów wniosła europejski puchar. Dołożył do tego cegiełkę i Matty Cash, choć gwiazdą finału reprezentant Polski nie był.