Triumfujący nad Barceloną zespół Paris SG miał wielu bohaterów. Do tych najważniejszych nie zostali zaliczeni boczni obrońcy. Ale to także oni stanowią dziś o jakości gry zespołu Unaia Emery’ego. Warto się bliżej przyjrzeć ich boiskowym zachowaniom.
Baskijski trener na obu flankach korzysta z pary zawodników. Na prawej niemal tyle samo grają Serge Aurier oraz Thomas Meunier, zaś na lewej Layvin Kurzawa i Maxwell. Każdy z nich jest inny, ale wszyscy spełniają pewne standardy. Przeciwko Barcelonie zagrali Meunier oraz Kurzawa. Na ich tle Jordi Alba oraz Sergio Roberto wyglądali jak gracze z innej, minionej epoki. Dlaczego?
Ukośnie i do przodu
Zacznijmy od prawej strony. Meunier jest bocznym obrońcą, którego główną zaletą na boisku jest inteligencja. Ale także wyróżnia się zdecydowaniem. Cały jego piłkarski profil zamyka się w akcji, po której padła czwarta bramka. Ograł Neymara niedaleko własnego pola karnego, po czym pomknął w kierunku bramki rywala. Nie interesowała go linia boczna, na którą zazwyczaj zawodnicy z tej pozycji są zorientowani, nie myślał też o tym, by jak najszybciej pozbyć się piłki, co zazwyczaj cechuje wszystkich obrońców. Ruszył środkowym korytarzem, gnał przez kilkadziesiąt metrów i zagrał dopiero do Edinsona Cavaniego, który w sytuacji sam na sam z bramkarzem strzelił gola.
W tej akcji ujawniły się prawie wszystkie zalety Belga. Wymieńmy je. 1. Umiejętność odpowiedniego ustawienia się do każdego napastnika rywali biegnącego z piłką, nie reagowania na zwody, czekania na dogodny moment by go zaatakować. 2. Zdolność do odpłacenia rywalowi tym samym, co zazwyczaj robi on, czyli zwyczajnym okiwaniem go. 3. Brak ograniczeń wymagających ze ścisłego wyprofilowania sposobu gry pod kątem zachowań oczekiwanych od bocznego obrońcy. 4. Szybkość. 5. Umiejętność wykonania trudnego technicznie i wyrafinowanego taktycznie podania pod bramką przeciwnika – z takiej asysty do Cavaniego byłby dumny i Leo Messi. 6. Silny strzał.
Meunier jest zawodnikiem o otwartej głowie charakteryzującej playmakerów i wyszkoleniu technicznym nie odbiegającym poziomem od prezentowanego przez najlepszych napastników. Emery wystawiając go ma pewność, iż zawodnik będzie łamał schematy. Uwielbia biegać po linii diagonalnej, na skos boiska, ale w każdym momencie może też obrać inny szlak.
Co innego Aurier. Ten do perfekcji doprowadził dynamiczne rajdy wzdłuż linii bocznej boiska. Meunier biegnąc cały czas się rozgląda, myśli, Aurier czyni to dopiero po dotarciu do punktu, z którego chce wykonać zagranie. A wtedy, trzeba przyznać, potrafi w ułamku sekundy podjąć właściwą decyzję. Dlatego trudno go zatrzymać, musi z nim rywalizować zawodnik równie szybki i eksplozywny jak on.
Sergi Roberto, który 14 lutego grał na prawej obronie Barcy, charakteryzuje się brakiem zdecydowania. Hamuje akcje zespołu. Nie jest ani Meunierem – biegnącym przeważnie w kierunku bramki, ani Aurierem – dążącym do zakończenia akcji centrą. On chce rozgrywać piłkę. Nie zawsze jego sposób gry się sprawdza, czasami jest archaiczny, jak na Parc des Princes.
Uczeń przerósł mistrza
Równie blado wypadł tam Jordi Alba. To piłkarz, który od pewnego czasu na połowie rywala przestał myśleć. Biega po ściśle określonych torach, każde jego zachowanie można z góry przewidzieć. W meczach ze słabszymi zespołami ten schematyzm czasami wciąż się sprawdza, w starciach z rywalami z najwyższej półki – coraz rzadziej.
Na jego tle Kurzawa wyglądał na profesora. To zawodnik łączący w sobie cechy Meuniera i Auriera. Równie często decyduje się na wariant rozegrania akcji zaczepnej zazwyczaj wybierany przez Belga, czyli ścięcie do środka, pojawienie się w miejscu, gdzie przeciwnik się go nie spodziewa, rozegranie akcji – jak i cechujący reprezentanta WKS, czyli cała naprzód i ostra centra. A jeszcze dysponuje silnym strzałem z dystansu. Godna podziwu jest zdolność młodego Francuza o polskich korzeniach do właściwego zinterpretowania, kiedy i jak należy zagrać. Gdy piłka do niego dociera, on ma już w głowie plan działania precyzyjny i, co równie ważne, śmiały. Jego gry nigdy nie cechuje minimalizm, nie ma w podświadomości tego, że jako obrońca powinien przekazać piłkę innym, zrzec się odpowiedzialności za wykonanie ryzykownego zagrania. Nie widać też, by brakowało mu zaufania do własnych umiejętności w jakimkolwiek aspekcie piłkarskiej sztuki.
Jego konkurent do gry, Maxwell, ma już, w odróżnieniu od pozostałej trójki, swoje lata (35), powoli będzie kończył wielką karierę. Ale nadal jest zawodnikiem wybornym, który stara się zawsze zrobić na boisku to, co w danej sytuacji zrobić należy, kierując się logiką futbolu jako takiego i wewnętrzną logiką gry Paris SG. Nawet po jego nieudanych akcjach kiwa się głową z uznaniem, mówiąc, że pomysł był świetny i należało spróbować. Sądzę, że to dzięki wspólnym treningom z tak podchodzącym do gry zawodnikiem Kurzawa, nieco nieokrzesany gdy przychodził z Monaco, stał się tym, kim jest. Przy czym wyraźnie przerósł mistrza, gdyż jest i bardziej utalentowany, i szybszy, i lepiej zbudowany.
Boczny obrońca myślący nie tylko za siebie, ale także za innych, to prawdziwa rzadkość, biały kruk. Zazwyczaj przecież gracze występujący na tej pozycji przypominają aktorów charakterystycznych: w pewnych rolach się sprawdzają, pewien zakres zadań wykonują wyśmienicie, ale inne nawet nie są im powierzane. Dlatego też posiadanie w kadrze dwóch takich zawodników jak Meunier i Kurzawa jest wielkim szczęściem Emery’ego. Ale szczęściem, któremu pomógł. Trener też przecież już pracując w Sevilli słynął z tego, że nie ograniczał piłkarzy, nie zabijał w nich polotu; iluż zawodników grając u niego przebiło przypisany im sufit! W Paryżu natrafił na dwie prawdziwe perły i pomógł im zabłysnąć pełnią blasku.
Meunier i Kurzawa funkcjonują w PSG jak swego rodzaju zewnętrzne mózgi. Gdy środkowi pomocnicy mają zbyt dużo czarnej roboty w swojej strefie i nie stać ich na filozofowanie, mogą podać piłkę w kierunku linii autowej i mieć pewność, że boczny obrońca nie odda im jej bezmyślnie, lecz nada akcji nowy impuls, weźmie sprawy w swoje ręce. To daje zespołowi coś, co Hiszpanie nazywają pauzą i co bardzo wysoko cenią. A przecież obaj, a także Aurier i Maxwell notują też asysty, strzelają gole.
Wydaje się, że żaden zespół w Europie, nawet Real, nie ma dziś tak znakomitych boków obrony jak Paris SG. Przez nie może prowadzić droga do Cardiff.
Co za występ Żukowskiego! Polak liderem klasyfikacji strzelców
Fenomenalny sezon notuje były gracz Śląska Wrocław. Napastnik Magdeburga w dwie minuty zaliczył dublet, który walnie przyczynił się do pokonania Bochum aż 4:1.
Niemiecki napastnik na celowniku klubów z Bundesligi i Premier League
Nicolo Tresoldi pokazuje się z dobrej strony na belgijskich boiskach. Obiecujące występy młodzieżowego reprezentanta Niemiec nie umknęły uwadze klubów z najmocniejszych lig na Starym Kontynencie.
Włodarze Porto podjęli decyzję ws. Kiwiora. Nie mieli wątpliwości
Latem ubiegłego roku Jakub Kiwior zamienił Arsenal na FC Porto na zasadzie wypożyczenia. „Smoki” zapewniły sobie opcję wykupu środkowego obrońcy i planują z niej skorzystać.
Feio powalczy o utrzymanie? Nowy klub ma go na radarze
Goncalo Feio wróci na ławkę trenerską, a przynajmniej za to się zanosi. 36-latek ma trafić do swojej ojczyzny i pomóc w walce o utrzymanie jednej z portugalskich drużyn.