Michał Probierz, szkoleniowiec ŁKS-u Łódź był po meczu w Kielcach w iście szampańskim nastroju. Jego piłkarze po raz kolejny stanęli na wysokości zadania i pokonali Koronę 2:0.
Opiekun łodzian zdradził, że teraz jego gracze będą mieli trochę czasu na świętowanie zwycięstwa. – Wyniki, które padły już w tej kolejce bardzo utrudniły nam sytuację. Nie mogliśmy więc sobie pozwolić na stratę punktów – powiedział po meczu. – Z drugiej strony wiedzieliśmy, że Korona będzie zdeterminowana i będzie chciała zwyciężyć po dwóch porażkach – dodał Probierz.
– Szkoda, że szybciej nie zdobyliśmy bramki, bo przecież sytuacje miał Marek Saganowski. Trzeba jednak też przyznać, że w końcówce mieliśmy spore szczęście. Dla nas najważniejsze są 3 punkty i kolejny gol Saganowskiego. Do tego dobrze zagrali zmiennicy. Teraz muszą się martwić Ci, co dzisiaj nie grali. Często tak jest, że kontuzje czy kartki jednych, pozwalają na pokazanie się innych – kontynuował opiekun ŁKS-u.
– Teraz pocieszymy się parę dni, a w zasadzie jeden, bo przecież wtorkowe święto sprzyja raczej zadumie. Chłopaki to zwycięstwo zadedykowali Tomkowi Nowakowi. Wprawdzie dzisiaj nie zagrał, ale ma urodziny – zakończył Probierz.
Gdy w 36. minucie czerwoną kartkę zobaczył Jeremy Blasco, wydawało się, że Lechia Gdańsk po raz pierwszy w Ekstraklasie zwycięży w Radomiu. Gra w osłabieniu przez prawie godzinę nie załamała jednak Radomiaka.
Gorąco na ławce Lechii! Starcie trenera z dyrektorem technicznym
W czasie meczu 31. kolejki PKO BP Ekstraklasy, między Radomiakiem Radom, a Lechią Gdańsk doszło do nietypowej sytuacji. Przy ławce rezerwowych słownie starli się trener z dyrektorem technicznym.