Trener Jagiellonii, Michał Probierz, nie ukrywał po meczu z Wisłą, że porażka z zespołem z Krakowa odebrała jego drużynie nadzieje na zdobycie mistrzostwa Polski. -Dla nas dziś gra o mistrzostwo pękła jak bańka. Na pewno jest to dla nas trudne do przełknięcia – mówił szkoleniowiec zespołu z Białegostoku.
„Jeśli ktoś bawił się w dzieciństwie bańkami, to wie, jak taka bańka pęka. Była walka o mistrzostwo, a teraz jej nie ma. Do Wisły mamy dziewięć punktów straty, bo bilans bezpośrednich spotkań mamy gorszy. Wisła dziś została mistrzem, to mało prawdopodobne, żeby to mistrzostwo straciła” – przyznał szkoleniowiec Jagiellonii.
Trener drużyny gości mimo porażki był jednak zadowolony z postawy swoich podopiecznych. „Uważam, że w Krakowie pokazaliśmy ciekawą piłkę, na pewno Jagiellonia nie była tłem dla Wisły” – powiedział Probierz. Dlaczego więc Jagiellonia przegrała? „W piłce decydują błędy indywidualne, które decydują o tym, czy ktoś osiąga wielkie sukcesy, czy nie. W meczu z Lechem popełniliśmy dwa takie błędy, tak samo było i tu – odpowiedział trener Jagiellonii.
Szkoleniowiec zespołu gości odniósł się też do niewykorzystanego przez Tomasza Frankowskiego rzutu karnego.
-Nie mam pretensji do Tomka, bo na treningach ostatnio regularnie strzelał karne. Na pewno nie zrobię go winnym, teraz trzeba go wspierać. Mam nadzieję, że Frankowski się przełamie, pociągnie zespół i zdobędzie koronę króla strzelców – mówił Michał Probierz.
Jagiellonia Białystok jest liderem, Wisła Płock i Górnik Zabrze znajdują się na podium, a w strefie spadkowej Legia Warszawa, Widzew Łódź i Bruk-Bet Termalica Nieciecza. Zobacz, jak wygląda tabela Ekstraklasy po sobotnich spotkaniach.
SKRÓT MECZU: Jagiellonia Białystok 4:1 Motor Lublin
Do przerwy na tablicy wyników widniało 1:1, ale w drugiej połowie Jaga wrzuciła kolejne biegi i rozbiła Motor Lublin. Obejrzyj gole i najciekawsze akcje spotkania.
Legia Warszawa w dramatycznych okolicznościach uratowała punkt. Gdy wydawało się, że Arka dowiezie zwycięstwo do końca, w doliczonym czasie gry do siatki trafił Antonio Colak.