Arkadiusz Milik gra w tym sezonie w kratkę, ale jak już ma dobry dzień, to nie da się go zatrzymać. We wtorek polski napastnik strzelił dla SSC Napoli dwie bramki. Dzięki nim Partenopei pokonali na wyjeździe Dynamo Kijów (2:1).
Arkadiusz Milik został bohaterem Napoli
W ostatnim ligowym meczu Azzurrich w podstawowym składzie znalazło się miejsce dla dwóch Polaków. Na boisko w Palermo wyszedł Arkadiusz Milik i Piotr Zieliński. Pierwszy z nich zaprezentował się kiepsko, drugi natomiast zaliczył asystę przy trafieniu Jose Callejona. Napoli wygrało 3:0 i obecnie do prowadzącego Juventusu traci dwa punkty.
W środę od początku na murawie stadionu w Kijowie zameldował się tylko jeden Polak – Arek Milik. Polski napastnik miał więc okazję na rehabilitację po słabym meczu ligowym. Tymczasem drużyna z południowych Włoch rozpoczęła nie najpewniej. Już w pierwszej minucie Pepe Reinę próbował przelobować Serhij Sydorczuk. Hiszpański bramkarz nie pozwolił jednak na stratę bramki.
Później goście zaczęli dochodzić do głosu, koledzy wyraźnie szukali w ataku Milika. Jednak i kijowianie robili wszystko, co mogli, by wyjść na prowadzenie. Udało im się w 26. minucie. Wówczas Andrij Jarmołenko dośrodkował w pole karne do 18-letniego Wiktora Cygankowa, a ten zgrał futbolówkę do Denisa Harmasza. 26-latek oddał piękny i mocny strzał na bramkę Reiny, a Hiszpan skapitulował.
Radość Ukraińców nie trwała długo. 10 minut później po drugiej stronie boiska świetne dośrodkowanie w pole karne Dynama posłał Faouzi Ghoulam. Tam do piłki wyskoczył Milik i głową skierował piłkę do siatki!
Jak się niebawem okazało, na tym reprezentant Polski nie zamierzał kończyć. Tuż przed przerwą mocno zakotłowało się w polu bramkowym kijowian. Po główce Driesa Mertensa doszło do nieporozumienia na linii obrona – bramkarz, co bardzo przytomnie wykorzystał Milik.
Po zmianie stron swój szczęśliwy moment miał też Zieliński. Polski pomocnik w 62. minucie zastąpił na boisku Marka Hamsika. Dla urodzonego w Ząbkowicach Śląskich gracza oznaczało to debiut w Lidze Mistrzów. Niewiele później do notatnika sędziego po raz kolejny trafił Milik. Tym razem nie chodziło jednak o gola, a o faul. Napastnik wykonał raczej niegroźny wślizg, ale arbiter okazał się surowy i ukarał zawodnika żółtą kartką.
O ile Polak mógł jeszcze dyskutować z Williamem Collumem, o tyle w przypadku Sydorczuka było to bezzasadne. Ukrainiec próbował wymusić rzut karny, padając teatralnie na murawę, za co został ukarany drugą żółtą kartką. Tym samym znacząco zmniejszył szanse Dynama na osiągnięcie korzystnego wyniku.
Do końca spotkania nic godnego uwagi się już nie wydarzyło. Dynamo gola nie strzeliło, a to oznaczało, że dzięki dwóm bramkom Milika komplet punktów zgarnęło Napoli! ___
W tym samym czasie w portugalskiej Lizbonie miejscowa Benfica podejmowała Besiktas. Gospodarze w pierwszej części spotkania mieli więcej z gry. Stwarzali więcej szans bramkowych, a jedną z nich nawet wykorzystali. W 12. minucie pierwszego gola spotkania strzelił Argentyńczyk Franco Cervi. Po zmianie stron długo wydawało się, że Portugalczycy zgarną komplet punktów, ale w ostatniej minucie doliczonego czasu gry do ich siatki trafił Anderson Talisca.
Oficjalnie: 42-letni Niemiec sędzią głównym finału Ligi Mistrzów
Sezon klubowy powoli dobiega końca, a przed kibicami został już tylko najważniejszy mecz europejskiej piłki. UEFA oficjalnie ogłosiła, kto poprowadzi finał Ligi Mistrzów pomiędzy PSG a Arsenalem.
Tą bramką Bayern pożegnał się z Ligą Mistrzów [WIDEO]
PSG zameldowało się w wielkim finale Ligi Mistrzów, remisując z Bayernem 1:1 i wygrywając tym samym dwumecz. Zobacz nagranie z honorowego trafienie Harry’ego Kane’a.
Bayernowi podcięto skrzydła! Tylko Neuer i Kimmich na plus [OCENY]
Bayern Monachium dzisiaj zremisował 1:1 z PSG, ale w dwumeczu przegrał 5:6 i odpadł z Ligi Mistrzów. Jak oceniliśmy piłkarzy z Monachium po tym spotkaniu?
PSG melduje się w finale Ligi Mistrzów! Hit nie dał tyle emocji co chcieliśmy
Paris Saint-Germain zremisowało z Bayernem rewanż i wkrótce zagra z Arsenalem w finale Ligi Mistrzów. Spotkanie w Bawarii rozczarowało kibiców, którzy liczyli na widowisko na poziomie pierwszego meczu sprzed tygodnia.