Chociaż Antoine Griezmann jest legendą Atletico Madryt, to z Los Rojiblancos zdobywał do tej pory tytuły drugorzędne. W swoich ostatnich występach w czerwono-biało-niebieskich barwach będzie chciał to zmienić.
To niesamowite, ale najlepszy strzelec w historii (212 bramek) i czwarty pod względem liczby meczów zawodnik (496) nie wywalczył z Los Colchoneros ani mistrzostwa Hiszpanii, ani Pucharu Króla, ani też nie zdobył Pucharu Mistrzów. Na triumf w La Liga Atletico szanse straciło już zimą, w finale Copa del Rey zmuszone było uznać wyższość Realu Sociedad San Sebastian. Pozostała mu zatem walka w Lidze Mistrzów, w której Griezmann już raz przekonał się, jak okrutny bywa futbol.
Zmiana percepcji
Była 49. minuta finału Ligi Mistrzów w sezonie 2015-16. Na San Siro od 15. minuty, podopieczni Diego Simeone przegrywali 0:1 po golu Sergio Ramosa. Zaraz na początku drugiej połowy Pepe faulował w polu karnym Fernando Torresa. Sędzia Mark Clattenburg wskazał na jedenasty metr, ale mocny strzał francuskiego atakującego trafił w poprzeczkę. I choć dziesięć minut przed końcem regulaminowego czasu wyrównał Yannick Carasco, a Griezmann odkupił swoje winy w serii rzutów karnych, to jednak uszaty puchar powędrował do graczy Królewskich, ze względu na pudło Juanfrana. – Mam nadzieję, że wkrótce znów dotrzemy do finału tych rozgrywek – żywił głęboką nadzieję po spotkaniu w Mediolanie. Nic bardziej mylnego.
Od 2016 roku szczytem możliwości Los Rojiblancos był półfinał Champions League w kolejnym sezonie. Poza tym, aż do rozgrywek bieżących, klub z dzielnicy San Blas-Canillejas, dwa razy odpadał w 1/8 finału, trzy razy w 1/4 finału, a dwukrotnie w ogóle nie awansował do fazy pucharowej. Samemu Griezmannowi w ostatnich latach też zmieniła się percepcja. W 2016 roku zaraz po przegranym finale LM stwierdził: – Szkoda, że nie wykorzystałem rzutu karnego, ale tak to już jest. W kwietniowym wywiadzie dla UEFA.com był już bardziej zgorzkniały: – Nie myślę o tym codziennie, ale ilekroć rozmawiam z przyjaciółmi lub kolegami z drużyny o Lidze Mistrzów, zawsze pojawia się moment niewykorzystanego rzutu karnego. Jedynym sposobem na tę ranę byłoby upragnione zwycięstwo.
🏆 GRIEZMANN quiere GANAR la CHAMPIONS para OLVIDAR el penalti fallado en la final contra el MADRID:
Prawie dziesięcioletni pobyt (z przerwą na dwuletni pobyt w FC Barcelonie) „Małego księcia” najpierw na Vicente Calderon, a później na Riyadh Air Metropolitano, charakteryzował się tym, że mimo hurtowo zdobywanych bramek przez Francuza, Atletico albo było w permanentnym kryzysie, albo właśnie z niego wychodziło. Gdy akurat było na fali, Griezmann był gdzie indziej. Do czerwono-biało-niebieskiej części Madrytu, urodzony w Macon cofnięty napastnik trafił latem 2014 roku, a więc po największych sukcesach w okresie pracy Diego Simeone, czyli Lidze Europy (2012), Superpucharze Europy (2012), Pucharze Hiszpanii (2013) i mistrzostwie Hiszpanii (2014). Co prawda na „dzień dobry” z nowym klubem wywalczył Superpuchar Hiszpanii, pokonując w dwumeczu Real Madryt (1:1 i 1:0, asysta w rewanżu przy bramce Mario Mandżukicia), ale na kolejny laur zmuszony był czekać aż do 2018 r.
– Czas, abyśmy zdobyli jakieś trofeum – przyznał w maju 2018, zaraz po awansie Los Rojiblancos do finału Ligi Europy. Ostatecznie na Parc OL gracze Simeone rozgromili Olympique Marsylia 3:0. Bohaterem spotkania był Griezmann, który dwukrotnie trafił do bramki marsylczyków. Trudno jednak powiedzieć, aby triumf w Europa League kogokolwiek na Riyadh Air Metropolitano w pełni satysfakcjonował. Zwycięstwa w tych rozgrywkach były szczególnie cenne w okresie, gdy Los Colchoneros wygrzebywali się z kryzysu sportowego i finansowego (2010, 2012). Wygrana w pucharze mniejszej rangi w 2018 r., po dwóch przegranych finałach Ligi Mistrzów w 2014 i 2016 r. świadczyła raczej o regresie. Z kolei efektowna wiktoria z Realem Madryt (4:2) w meczu o Superpuchar Europy wyraźnie pokazywała, że przy Avenida de Luis Aragones mierzą zdecydowanie wyżej.
Międzynarodowe laury w 2018 r. nie były jednak długo oczekiwanym przełomem, na który liczył Griezmann. Ten, mimo poważnych rozterek, zdecydował się pozostać w stolicy Hiszpanii, co zakomunikował w zadedykowanym kibicom filmie „La Decision”. Zakończony bez żadnych trofeów sezon 2018-19 sprawił jednak, że zmienił zdanie i w 2019 r. postanowił przenieść się do FC Barcelony. – Chcę wywalczyć puchary, których brak mi w moim cv – podkreślił na oficjalnej prezentacji. Pech chciał, że do Blaugrany trafił w okresie jej rozkładu sportowego i finansowego. Piłkarskie porfolio udało mu się poszerzyć jedynie o Puchar Hiszpanii w sezonie 2020/2021. W tym samym czasie jego byli koledzy, świętowali pierwsze od siedmiu lat i 11. w historii mistrzostwo Hiszpanii. Los znów zatem bezczelnie zadrwił z „Le Petit Prince”.
Na Camp Nou Griezmann nigdy nie został wielką gwiazdą. Nie mógł dostosować się do katalońskiego systemu gry, ani nie potrafił odnaleźć się w sytuacji, gdy nie wszystko kręci się wokół niego. Niczym biblijny syn marnotrawny, ku niezadowoleniu kibiców, wrócił latem 2021 r. do Atletico. Najpierw było to wypożyczenie, a później transfer definitywny. – Wiem, że ludzie chcą to ode mnie usłyszeć: przepraszam za krzywdę, jaką mogłem im wyrządzić. Ale najlepszym sposobem na przeprosiny, może być to, co dam na boisku – kajał się po powrocie. Fani Los Colchoneros ostatecznie wybaczyli swojemu idolowi, który po powrocie, znów czarował swoją grą (79 goli i 49 asyst w 239 meczach). Znów nie przekładało się to jednak na laury i puchary.
Słodka zemsta
W marcu Madrytem wstrząsnęła wieść, że Griezmann odchodzi do Orlando City SC. Tym bardziej że 35-letni atakujący z powodzeniem mógłby jeszcze występować na Starym Kontynencie. – Już od pierwszych rozmów z klubem czułem silną ambicję i jasną wizję przyszłości, i to naprawdę do mnie przemówiło – wyjawił powody swojej decyzji na oficjalnej prezentacji. Nie zdecydował się jednak na transfer zaraz po parafowaniu umowy, gdyż chciał jeszcze pomóc Atletico w walce na dwóch frontach. W La Liga, po słabym początku rozgrywek, szybko straciło szansę na mistrzostwo Hiszpanii. Było jednak wciąż w grze o Copa del Rey i Champions League.
3
tylko tyle trofeów Antoine Griezmann wywalczył z Atletico Madryt
– Ma pełne prawo decydowania o swojej karierze – skomentował sytuację podopiecznego, Diego Simeone. Argentyński trener głęboko również wierzył, że Griezmann zdobędzie w końcu upragnione, prestiżowe trofeum z Atletico. Tak się jednak na razie nie stało. W finale Pucharu Króla, po dramatycznym meczu (2:2) i serii rzutów karnych (4-3), lepszy okazał się Real Sociedad San Sebastian. Przed Francuzem zatem ostatnia szansa w Lidze Mistrzów. W pierwszym meczu ½ finału z Arsenalem FC, na Riyadh Air Metropolitano padł remis 1:1. – Nasza gra w drugiej połowie pod względem intensywności i pressingu była zdecydowanie lepsza niż w pierwszej. Tak właśnie należy grać w rewanżu – podsumował pierwsze spotkanie.
Wyeliminowanie Kanonierów miałoby dla 137-krotnego reprezentanta Trójkolorowych szczególny smak. W 2013 r., grając jeszcze w barwach Realu Sociedad, był na radarze Arsene`a Wengera. W swojej biografii „Za zasłoną uśmiechu” przyznał, że tamtego lata, jego agent Eric Olhats był w stałym kontakcie ze skautem The Gunners, Gillesem Grimandim. Dlaczego zatem Antoine nie przeniósł się na The Emirates Stadium? „Czekałem, czekałem i nic się nie działo. Następnie Eric zadzwonił do Grimandiego, który powiedział, że menedżer wciąż się mną interesuje, a ja mam czekać. Ostatecznie na kilka godzin przed zamknięciem okna, daliśmy znać Arsenalowi, że transferu nie będzie. Nie lubię czekać bez końca, gdy nic się nie dzieje. Gdy Eric powiedział mi, że londyński klub wciąż jest zainteresowany, odpowiedziałem, żeby zapomniał po tym, co mi zrobili wcześniej” – napisał.
🚨📰 The real reason Antoine Griezmann dislikes Arsenal is intriguing ahead of the Atletico Madrid clash.
Antoine Griezmann’s dislike for Arsenal dates back 13 years to a pivotal incident.
Griezmann has been one of La Liga’s standout players for over a decade.
13 lat od tamtych wydarzeń będzie miał okazję zemścić się za opieszałość londyńskich działaczy. A sobie przedłużyć szanse na upragnione trofeum. – Moim największym marzeniem jest dotarcie do finału. Dużo przygotowywałem się do pierwszego meczu i do spotkania rewanżowego. Mam nadzieję, że uda nam się to osiągnąć – przyznaje.
Ewa Pajor z golem w hicie! Barcelona w finale Ligi Mistrzyń [WIDEO]
Barcelona pokonała Bayern Monachium i awansowała do finału bieżącej edycji Ligi Mistrzów. Duma Katalonii wygrała 4:2 (5:3 w dwumeczu), a gola na 3:1 zdobyła Ewa Pajor.
Oficjalnie: CANAL+ przedłużył wyłączne prawa do transmisji Ligi Mistrzów w Polsce do 2031 roku!
Stacja CANAL+ poinformowała o pozyskaniu wyłącznych praw do transmisji wszystkich spotkań Ligi Mistrzów w Polsce na cztery dodatkowe sezony 2027/28 – 2030/31.
„Rzut karny podyktowany w półfinale Ligi Mistrzów musi być klarowny”. Diego Simeone otwarcie po meczu Atletico – Arsenal
Po remisie 1:1 w pierwszym półfinałowym meczu Ligi Mistrzów między Atletico a Arsenalem trenerzy obu ekip byli w skrajnie odmiennych nastrojach i mieli diametralnie inny ogląd na kontrowersyjne sytuacje z udziałem sędziego Danny’ego Makkelie. Diego Simeone podał w wątpliwość decyzję arbitra z pierwszej połowy.
„Jestem ekstremalnie zirytowany”. Mikel Arteta skrytykował decyzję sędziego po meczu Atletico – Arsenal
Dwa rzuty karne, dwa gole i wiele kontrowersji. Pierwsza potyczka Atletico Madryt z Arsenalem w półfinale Ligi Mistrzów wzbudziła skrajne emocje. Do pracy sędziego Danny’ego Makkelie nie omieszkał odnieść się trener The Gunners, Mikel Arteta, który nie krył swojego zdenerwowania jedną z jego decyzji.
Poczucie zmarnowanej szansy. Atletico walczyło, ale zwycięstwa to nie dało [OCENY]
Los Colchoneros nie zdołali pokonać drużyny Mikela Artety. Remis 1:1 stawia ekipę Diego Simeone w nieco trudniejszym położeniu przed wtorkowym rewanżem na Emirates.